|
|
|
|
|
|
O podniemenczyńskim
Czerwonym Dworze
Już sama nazwa miejscowości mówi, że
będziemy mieli do czynienia z czymś
wielkim i wspaniałym. Dzisiejszy
Czerwony Dwór nie jest tak piękny,
jak na przykład podkowieński
Czerwony Dwór Tyszkiewiczów, jednak
kiedyś zapewne mógł stanowić
konkurencję.
Święta Skała
Jednak nim się zajmiemy Czerwonym
Dworem, parę słów o jeszcze jednym
godnym zobaczenia i opisania
obiekcie z okolic dworskich. Jest to
tak zwana Święta lub Luciańska
Skała. Sporej wielkości skała
zlepieńcowa jest niewątpliwie
obiektem ciekawym i w naszych
warunkach geograficznych dość rzadko
spotykanym. Znajduje się nad
brzegiem Wilii, koło niedużej wsi
Luciany. Owa skała od dawien dawna
przyciągała uwagę człowieka, osnuta
jest mgłą tajemniczości i różnymi
podaniami. Ustalono, że w dawnych
czasach była ona związana z kultem
pogańskim, nawet po przyjęciu
chrześcijaństwa okoliczna ludność
zbierała się tu w celu składania
ofiar (znaleziono sporo odłamków
ceramiki, drobne monety), później
zaczęto przy skale zostawiać nieduże
drewniane krzyżyki itp. Obchodzono
tu różne okoliczne święta.
Wypływające spod skały źródełko
podobno ma uzdrawiającą moc. Dla
pełniejszej ilustracji przytoczę
urywek z książki K. hr. Tyszkiewicza
"Wilija i jej brzegi" (1857).
Podczas podróży Wilią autor nie
zapomniał także odwiedzić ową skałę.
Po jej obejrzeniu K. Tyszkiewicz
stwierdził: "W rzeczy samej był to
widok nowy i niezwyczajny na Litwie,
a przytem tak okazały i wspaniały,
któren mnie w pierwszej chwili w
zadziwienie wprawił. Litwa, która z
rąk Twórcy w pierwszej swej formacyi
skromnej i prostej, nigdzie skał ani
nadzwyczajnych kaprysów przyrodzenia
nie dostała, tutaj przechodnia
każdego zdumiewa kawałem skały
śmiało wychodzącym spod urwiska
góry, pod którym wyżłobienie we
dwóch jego bokach uformowane,
stanowi pod nim grotę, przedzieloną
cyplem naturalnym od tej skały,
zawieszonym w powietrzu, me
opierając się o ziemię. Jest to
skała natury wapiennej, z góry i z
boków tej skały przez jej pory
przeciskająca się z niewidzialnych
źródeł woda bezprzestannie kroplami
na dół spada. Na jej wierzchu darń
wychodzi aż na krawędzie, spod
którego korzenie rosnących na niej
drzew z sobą posplatane, jakby tej
skały malowniczą koronę stanowią.
(...) Skała ta nie samą tylko
ciekawość przybyszów ją
odwiedzających nęci. Pociąga jeszcze
ona do siebie urokiem świętości,
którą jej lud przyznał w tych
stronach; woda z niej kroplami
sącząca się miała jakoby własność
uleczania chorób oczu; ktokolwiek z
cierpiących oczy mą przemył,
uzdrowionym został. Stąd ludzie
różnego stanu piechotą przychodzący
i pojazdami przyjeżdżający z pobożną
wiarą tłumnie się tutaj zbierają.
Właściciel tej skały, znany na
Litwie ze swych pożytecznych
dążności, obywatel p. Aleksander
Parczewski, chcąc uczcić to miejsce,
postawił na mm piękny krzyż z figurą
Pana Jezusa, ze skarbonką u spodu.
Skała ta, niedaleko od dworu
położona, stanowi cel ulubionej
przechadzki właściciela i jego
rodziny (...) Święta Skała nie jest
pozbawioną legend gminnych. Ludzie
prości łączą tutaj podanie, że gdy
jakaś pani na to miejsce
przyjechawszy, wodą ze skały
spadającą pieskowi swemu oczy
wymyła, woda ta straciła własność
pomagania ludziom. Drugie o niej
podanie jest, iż gdy jeden z flisów,
ciekawością zdjęty, odbił był
kawałek tej skały i chciał go z sobą
powieźć, płyt jego topić się zaczął
i poty nie poszedł zmiejsca, aż go
flis na powrót nie odniósł". Nazwa "Czerwony Dwór" nie jest bardzo stara. W dokumentach historycznych pojawia się dopiero w XVIII -wiecznych opisach. Dawniej używano po prostu nazwy "Niemenczyn", co wprowadzało późniejszych badaczy historii w zakłopotanie, gdyż w okolicy było kilka miejscowości o tej nazwie. Więc trudno jest czasem zrozumieć, o jakiej miejscowości idzie mowa: czy jest to Czerwony Dwór, czy inne okoliczne majątki takie, jak Podkrzyż, Jęczmieniszki lub właściwy Niemenczyn. W najdawniejszych czasach ziemie Czerwonego Dworu należały do majątku książęcego, później królewskiego, włości niemenczyńskiej. Z czasem na tych terenach zostało utworzone Ciwuństwo Wileńskie. Chociaż na ogół okolice Niemenczyna należały do króla, jednak w XVI wieku można było tu jeszcze znaleźć relikty osadnictwa dawnej autochtonicznej szlachty rodowej. Z dokumentów pochodzących z roku 1554 dowiadujemy się, że niedaleko Niemenczyna, nad Wilią znajdował się dwór i ziemie bojarów Tuszczułów (późniejsza wieś Tuszczewle, z czasem należała do Czerwonego Dworu). Prawdopodobnie właśnie z Ciwuństwa Wileńskiego zostało wydzielone terytorium, z którego utworzono oddzielny majątek. Ów majątek przez króla był nadawany różnym osobom. Tak oto na początku XVII wieku właścicielem dworu był Jan Dziewiałtowski. W roku 1646 Czerwony Dwór (chociaż w dokumentach nadal występuje jako Niemenczyn) należy do małoletnich Dziewiałtowskich. Z późniejszych zapisów wynika, że w roku 1701 Czerwony Dwór miał już nowego gospodarza. Był mm Konstanty Jasiemecki Wojna, który przejął majątek po ojcu, Aleksandrze Wojnie, kasztelanie nowogródzkim. Następnie Czerwony Dwór stał się własnością hetmana Massalskiego. Do końca XVIII wieku Czerwony Dwór został w rękach rodu Massalskich. W drugiej połowie XVIII wieku majątek należał do Ignacego Massalskiego, biskupa wileńskiego w latach 1762 - 1794. Wiele interesujących szczegółów o ówczesnym Czerwonym Dworze podaje inwentarz sporządzony w 1778 roku. Czytamy w nim: "traktem wileńskim od Niemenczyna idącym ku dworowi zbliżywszy się, a ominąwszy po prawej ręce browar, między dwiema sadzawkami leżący, idąc ulicą ogrody dzielącą, brama o trzech słupach, u której wrota podwójne z tarcic na biegunach z fortką pojedynczą na boku, takoż na biegunach, dachówką pokryta, przez którą wszedłszy dziedziniec średnio obszerny, na nim po prawej ręce budynek mieszkalny ekonomski dranicami pokryty reperacji potrzebujący (...) Dalej po prawej ręce budynek dystyngowańszy. Drzwi do sieni na zawiasach i krukach żelaznych z klamką i probojami, po lewej stronie rezydencja, a w niej izba pierwsza, alkierz, pokoik i garderoba, wytynkowane i wybielone. Podłoga i stalowanie z tarcic heblowanych. Przez sień ex opposito piekarnia przestronna z komorą na ptactwo nasadkowe. Podłoga w niej z gliny ubita, piec piekarmany krzyżowy z kominem na dach wyprowadzonym, w sieniach kuchenka z ogniskiem niewielkim (...) Cały budynek gontami kryty. Od budynku po prawej stronie lamus niewielki o dwóch - dolnym z dylów piłowanych, a górnym z tarcic na wędliny, sery etc. - schowamach, gontami kryty." Prócz zwykłych budynków gospodarczych można tu wymienić opis browaru: "między stawem a sadzawką browar duży, co do ścian i dachu dobry, od lat l O wybudowany, do połowy gontami od spodu i ku wierzchu, od gzymsu dachówką nakryty. Wewnątrz sień szczupła, z sieni po prawej ręce gorzelnia z jednym na cztery kotły murowanym hornem i rynną, wodę z sadzawki ku wszelkiej browarnej potrzebie donoszącą". Natomiast przy browarze była bardzo solidnie zbudowana łaźnia: "W ogrodzie nad zarosła sadzawką łaźnia słomą pokryta z sionkami małymi, stalowanie z desek, piec łaziebny kamienny z kapturem murowanym, z wanną miejscową i hornem małym, w którym kociołek mały do zagrzania wody jest wmurowany (...)". Dworski browar wyrabiał sporo trunków, trzeba było gdzieś je zbywać. Na ziemiach majątkowych były w owych czasach 4 karczmy. "Karczma pierwsza zwana Czerwona na gościńcu brasławskim, gontami kryta, wjezdna z izbą i komorą, piec z kafel starych reperacji potrzebujący, w której szynk dworny przez Piotra Walentynowicza utrzymuje się. Karczma druga na tymże trakcie, Karklime zwana, dranicami kryta, wjezdna z dwiema po obu końcach mieszkalnymi izbami, reperacji potrzebująca, w której takoż przez Józefa Święcickiego szynk dworny dostarcza się. Karczma trzecia, zwana Luciany, zakątna nad rzeką Wilią, niegdyś wjezdna, teraz stajnia zawalona, izba tylko, która kontraktem rocznym Jankielowi Szłomowiczowi do wyszynku wódki puszczona. Karczma czwarta, Pakraule zwana, na gościńcu podkrzyskim, nowo gontami pokryta, wjezdna z izbą mieszkalną i komorą, w której szynk dworny przez Benedykta Januszewskiego odbywa się".
Majątek Czerwony Dwór mógł kiedyś
szczycić się dużą liczbą obiektów o
znaczeniu przemysłowym. Prócz
browaru były tu młyny, tartaki,
cegielnie itp. Najpierw "młyn nowo
stawiący się na dwa koła Uroczyskiem
Psiarnia zwany z przyzwoitym
uporządzemem" oraz "młynek drugi
stary dranicami kryty na rzece
Strapię, w którym kamieni dwa."
Okazem ówczesnej wiejskiej myśli
konstruktorskiej był tartak
uruchamiany siłą spadającej wody.
"Tartak na rzece Jusinie długości
sążni 9, a szerzyni sążni 5,
dranicami kryty, stary dach w górze
dookoła opiłkami obity, do którego
po schodach wszedłszy, na górze
naporządzenie na pił dwie, przy
których nantaba ze spodu, z
szworniem dużym żelazowym, tam
szworeń duży na którym cugiel
chodzi..." (nie przytaczam pełnego
opisu, gdyż ówczesna terminologia
techniczna jest dość trudna do
zrozumienia). Prócz desek i innych
wyrobów drewnianych na ziemiach
majątkowych produkowano także wapno
i cegły. "Wapiennica czyli piec
wapienny w Lucianach nad rzeką
Wilią, nowo dranicami pokryty, dla
dostatku kamieni wapiennych
użyteczny." Była też "cegielnia w
Santoce nad Wilią, gdzie budynek
strycharski z drzewa brusowanego na
podmurowaniu wybudowany, słomą pod
łopatę kryty, z kominem na dach
wyprowadzonym, schody przy nim o 3
gradusach, przy których wszedłszy do
sieni drzwi dwoje (...). Pierwsza
szopa do robienia dachówki słomą
kryta, druga szopa dranicami kryta,
we srzedzinie piec jeden do palenia
dachówki i cegły wymurowany,
wielkości ma, że wchodzi dachówki
15000" (prawdopodobnie właśnie tu
wyprodukowano cegły do budowy
obecnego kościoła w Niemenczynie). Konstanty Parczewski (1801-1850) urodził się w Czerwonym Dworze. Wykształcenie początkowe otrzymał w domu (wchodziła także nauka gry na skrzypcach). Przez jakiś czas studiował na Uniwersytecie Wileńskim, podobno należał do grona Filaretów. Po otrzymaniu wiadomości o wybuchu powstania listopadowego w Królestwie, na wiosnę 1831 roku w okolicach Niemenczyna zorganizował duży oddział powstańczy. Przez kilka tygodni powstańcy Parczewskiego utrzymywali w swych rękach Niemenczyn i unieruchomili prom na Wilii. Doszło do kilku starć z wojskami rosyjskimi. Parczewski został obrany dowódcą wojsk powstańczych powiatu wileńskiego. Po załamaniu się powstania na Litwie (lato 1831) Parczewski przekroczył granicę pruską i przez Niemcy udał się do Francji. Ogłoszony przez władze rosyjskie przestępcą politycznym poszukiwanym przez państwo nie mógł już nigdy wrócić do swej Ojczyzny. Większą część swego tułactwa spędził w Paryżu. Na emigracji żył w trudnych warunkach materialnych. Głównym źródłem utrzymania była gra na skrzypcach, m.in. w orkiestrze Paryskiej Opery Komicznej. Przez dłuższy czas Konstanty Parczewski był członkiem kilkuosobowej Komisji Funduszów Emigracji Polskiej, utworzonej w roku 1834. Prawdopodobnie należał do Polskiego Towarzystwa Demokratycznego. Pozostawał w bliskich stosunkach z A. Mickiewiczem, u którego w domu bywał i czasem koncertował wspólnie z Julianem Fontaną, pianistą, kompozytorem i przyjacielem Chopina. Był również wśród 40 uczestników wieczoru u Eustachego Januszkiewicza w dniu 25 grudnia 1840 roku, podczas którego doszło do konfrontacji poetycki ej Słowackiego z Mickiewiczem oraz słynnej improwizacji autora "Dziadów". W 1845 roku Parczewski w paryskich "Pamiętnikach Polskich" opublikował swe wspomnienia z czasów powstania pt. "Powstanie w okolicach Niemenczyna". Jest to cenne źródło do poznania dziejów Powstania Listopadowego na Wileńszczyźnie. Konstanty Parczewski zmarł 8 września 1855 roku w Auxerre, został pochowany na tamtejszym cmentarzu.
Róża Parczewska, siostra
Konstantego, była także osobą
ciekawą i naonczas dość znaną.
Zacytuję tu urywek z książki "Wilija
ijej brzegi". "Panna Róża Parczewska
urodzona 15 września 1799 roku w
młodości rysunkowi miniatur oddana,
nad tymi długo pracowała. Miniatury
pędzla tej artystki znane są nie
tylko na Litwie wśród rodzin
prywatnych, a jej przyjaznych, jakim
ta artystka ze swoich robót dary
pamiątkowe czyniła, lecz i galeria
cesarska w Ermitażu kilka takowych
posiada. Od miniatur przeszła Róża
Parczewska do robót olejnych. Sceny
święte stały się wyłącznym
przedmiotem dla jej pędzla - celem
zaś prac tej artystki były
najczęściej obrazy do nowo
wznoszących się kościołów na Litwie,
do których okazałe ze swego talentu
ofiary czyniła. (...)Panna Róża
Parczewska umarła dnia 20
października 1852 roku. Zwłoki jej
pochowanymi zostały w kościele niemenczyńskim _. W połowie XIX wieku majątek należał do Aleksandra Parczewskiego. Był on m.in. jednym z fundatorów obecnego kościoła w Niemenczynie. Konstanty hr. Tyszkiewicz podczas swej podróży Wilią nie odwiedził Czerwonego Dworu, jednak w książce podał, że niedaleko Świętej Skały znajduje się dwór Parczewskiego "znany w Litwie z piwowarni, na wielką bardzo skalę prowadzonej, która porterem, piwem bawarskim i innymi miasto Wilno i połowę Litwy zaopatruje".
Przy nowym kościele parafialnym w
Niemenczynie w 1854 roku Parczewscy
zbudowali murowaną kaplicę rodową,
gdzie miejscu wiecznego spoczynku
znalazło wielu przedstawicieli tej
rodziny. Trzeba tu dodać, że na
początku XIX wieku w samym Czerwonym
Dworze istniała nieduża drewniana
kapliczka dworska, wybudowana pewnie
za czasów biskupa Massalskiego.
Po 1939 roku nastąpiła epoka, której
rezultaty są widoczne do naszych
dni. Bezpański pałac (a raczej to,
co z niego zostało) niszczeje, z
pięknych obór i stajen zachowały się
jedynie fragmenty ścian, klomby
zamiast kwiatów porosłe są
chwastami, z parku krajobrazowego
zostało kilka starych drzew.
Czerwony Dwór jest jednak nadal
godny zwiedzania, można tutaj odczuć
aurę dawnej i już zapomnianej
historii tej ziemi.
Data pierwszej publikacji: 20.VI.2004
Data ostatniej aktualizacji: 05.V.2007 |
|
|
|
|
|