|
|
|
|
|
|
Studia nad dziejami osiedla Balingródek
Balingródek, czyli miasto Balińskich, miejscowość w
rejonie święciańskim, zwana kiedyś miasteczkiem,
chociaż tak naprawdę nigdy nim nie była. Dawniej z przeprawą przez rzekę było łatwiej, gdyż w ciągu kilku wieków działał przy Balingródku prom, przewożący wędrowców podróżujących z Wilna na północ. W dokumencie z 1554 roku napisane: "... przewóz punżański pana Szostowickiego od Niemenczyna mało nie dwie mile położony". Balingródek, Punżany, a także spory kawał ziemi po obu stronach Wilii należały dawniej do dużego majątku zowiącego się Punżany. Pierwsze wzmianki historyczne dotyczące Punżan pochodzą z roku 1567. W przeprowadzonym wówczas spisie wojska litewskiego dowiadujemy się, że Jan Możejko z Punżan wystawił konia ze zbroją, zaś sam służy, wraz ze sługą Andrzejem Steckiewiczem w oddziale Borkułoba. W roku 1571 Tomasz Korejwa z Punżan sprzedał część ziemi dla Stanisława Woropaja (od tych nazwiska zapewne pochodzą nazwy miejscowości w okolicy Punżan -Korejwiszek i Woropniszek). Mniej więcej w tym okresie wspomina się także Jan Szykszniewicz z Punżan - był on chyba protoplastą późniejszego zaścianku Szykszniszki. W XVII wieku nastąpiło rozdrobnienie tego majątku, powstał wówczas szereg niedużych zaścianków szlacheckich, tzw. okolica szlachecka zamieszkała przez Szostaków, Zabłockich, Iwaszkiewiczów, Śnieżków i innych. Sam dwór Punżany przez dłuższy czas był we władzy Radziwiłłów. Ciekawym dokumentem jest inwentarz Punżan, pochodzący z roku 1791. Wówczas Punżany należały do nieletniego Dominika Radziwiłła, podkomorzyca W.K.L. Opis jest następujący: "z przyjazdu w końcu drogi z obu stron żerdzicami ogrodzonej brama drania kryta, w niej wrota podwójne tarciczne na biegunach z czterema u góry większymi, u dołu mniejszymi żelaznymi obręczami (...). Fortka z tarcic na zawiasach z krukami i zapadnią, ex opposito nad rzeką Wilią. Budynek mieszkalny duży z brusów wystawiony, dranicami w żłobki kryty z sześcio na dachu dymnikami, a w nich ze szkalnymi kwaterkami, a chorągiewką w końcu z żelaza. Z podwórza wchodzi się o dwu gradusach do sieni, drzwi tarciczne podwójne z filankami roboty stolarskiej na zawiasach (...). Za ogródkiem w końcu budynku będącym stajnia z bierwion, słomą kryta duża, budynek ekonomiczny stary z bierwion budowany słomą i drania przez pół kryty. Imbar duży w kwadracie przeciągłym na podmurowaniu, z drzewa brusowego, drania kryty z sześcio na dachu dymnikami naokoło, a w nich zaszklonymi kwaterami na końcu, w środku dachu stojący z blachy żelaznej rżnięty malowany z pałaszem w ręku Turczyn (...). Te całe zabudowania z przygummskiem i ogrodami częstokołem, a miejscami żerdziami w koło ogrodzony (...). Sadzawka nad rzeką Wilią, od promu młynek o jednym kole, przy stawku prom na rzece Wiln na kordelu". Na ziemiach punżańskich były dwie karczmy - "w Bugieliszkach z drzewa okrągłego sosnowego wjezdna, dranicami kryta, reperacji czyli połowy dachu nowego potrzebująca, z gankiem na słupach" i "w końcu wsi Punżany na trakcie do Wilna karczma wjezdna zwana Panienka z drzewa okrągłego drania kryta z gankiem do wsi na słupach". Należały do majątku 3 wsie: Punżany (13 gospodarstw - Minkiewicz, Maciej kianiec, Hołubowicz, Frąckiewicz, Dziengo, Kondratowicz, Bułło, Trybocki, Rogowski, Rutkowski, Podlecki, Grygojć), Podobce (3 dymy - Rodziewicz, Żuromski i Szatrawka) i Nasielany (8 dymów), oraz zaścianki: Połoniszki, Bugieliszki, Podworyszki, Porudzina, Punżaniszki, Gałganiszki, Tautuliszki i Płytniszki. Na początku XIX wieku Punżany przeszły do rąk Ignacego Balińskiego (herbu Jastrzębiec), sprzedaż odbyła się 19 maja 1806 roku. Prócz Punżan do Balińskich należały, między innymi i Jaszuny. Po śmierci Balińskiego majątek ,na podstawie testamentu, został podzielony pomiędzy synów: Michał (a propos, słynny historyk, autor dzieła "Starożytna Polska") otrzymał Jaszuny, zaś Ignacemu przypadły Punżany. Otóż Ignacy Baliński, będąc wówczas już marszałkiem powiatu wileńskiego, chcąc ożywić ruchem przemysłowym ustronne położenie swego majątku Punżany, zaczai gromadzić około roku 1822 ludność rzemieślniczą w osadzie Bugieliszki, której dał nazwę od swego nazwiska rodu - Balingródek. Pobudował tu kilkanaście domów, a także kościół murowany. Trzeba jednak dodać, że owe Bugieliszki miały wówczas już budowlę o charakterze religijnym - była to drewniana cerkiew unicka zbudowana w 1818 roku przez tego samego Balińskiego. Z niewiadomej przyczyny Baliński na miejsca cerkwi zdecydował zbudować murowany katolicki kościół. Kościół gotów był w roku 1825. Był to kościół filialny (filia parafii Korkożyszki) pod wezwaniem Opatrzności Boskiej. Wnętrze kościoła upiększał niejaki artysta Ignacy Koczan, za co w darze od Balińskiego otrzymał dom w Balingródku. W opisie świątyni z roku 1826 czytamy: "Kościół długości łokci 45, szerokość łokci 20, murowany z cegły palonej, deskami kryty, po deskach dachówka palona dobra. Z frontu kościoła wieża w kwadrat czteropiętrowa, w której babiniec z kopułą krytą deskami, olejną farbą czerwoną malowana. Na kopule krzyż z drzewa dębowego blachą obity, czarno malowany, z tyłu dachu krzyż mały żelazny. W wieży dzwon nowy pięć pudów ważący, żelazem okuty jeden, a drugi dzwon mniejszy pudów trzy ważący żelazem okuty (...). W kościele posadzka kwadratowa ceglana, dobra, stalowanie położone z tarcic dobrych...". Od frontu, tuż nad wejściem, we wnęce było napisane: Ignacy i Elżbieta Balińscy zbudowali R. 1825. W kościele tym spoczęły zwłoki ojca fundatora, także Ignacego Balińskiego. Świątynia, jak na owe czasy i warunki była solidnie pobudowana, zawierała także niezłą kolekcję obrazów. Pierwszym proboszczem Balingródka był Jan Jankowski (posługę kapłańską pełnił do 1838 roku). Balingródek, zwany wówczas już miasteczkiem, nie osiągnął jednak nigdy tego poziomu, by stać się prawdziwym miastem. Okolice były dość słabo zamieszkane, bardzo marna piaszczysta gleba nigdy nie przyciągnęła większej liczby stałych mieszkańców. W lepszym wypadku, podróżujący rzeką flisacy lub przeprawiający się przez Wilię wędrownicy odwiedzali balingródzkie szynki. Konstanty hr Tyszkiewicz w roku 1857 będąc w tej osadzie, tak oto opisał przedstawiający się widok: "Balingródek, dzisiaj dziedzictwo obywatela Turcewicza, jest to liche miasteczko na prawej stronie Wilii, na brzegu bardzo piaszczystym, przerżniętym małym strumykiem, któren tutaj do Wilii wpada, przez Ignacego Balińskiego założone. Na takiej niewdzięcznej posadzie osnute, nic dziwnego, że nie mogło ono wzrosnąć ani podnieść się, nie mówię już do stanu kwitnącego, lecz nawet do pozycji bardzo miernego miasteczka. Przy tym małym nic nie znaczącym strumyku, kilkanaście lichych małych domków żydowskich, nieforemnie bez szyku na piasku rzuconych, bez ogrodów, bez najmniejszej zieloności, a w nich ubóstwo i nędza - oto jest wierny obraz owego miasteczkiem zowiącego się Balingródka. Wśród tej nędzy, na tymże samym piasku, bez najmniejszego ogrodzenia, jakby na pustyni jakiej, wznosi się kościół murowany z kwadratową, niezbyt wysoką wieżą, po wierzchu nieotynkowany dotąd (...)". Żyjący
"na szeroką nogę" Baliński potrzebował wiele
pieniędzy dla swych inwestycji budowlanych. Pożyczał
wielkie sumy pieniężne u wielu osób. Po śmierci
Balińskiego sąd ekswizydatorski postanowił odzyskać
długi poprzez sprzedaż majątków dłużnika. Liczący
około 120 włók majątek Punżany zaczęto parcelować
dla kredytorów Balińskiego. Tak w 1834 roku folwark
Balinpol stał się własnością Romualda Dowojno, zaś
Antoni Szamawski takim samym sposobem otrzymał
zaścianek Tautuliszki. Same Punżany stały się
własnością Jana Ciechanowieckiego, który w połowie
XIX wieku sprzedał je dla podporucznika
grenadierskiego pułku Józefa Turcewicza. Członkowie
tej rodziny spoczywają przy kościele, solidne,
kamienne nagrobki przetrwały do naszych czasów. Dla
dalszego rozwoju Balingródka negatywnie podziałało
zamknięcie świątyni po powstaniu styczniowym. Był to
wynik prowadzonej przez władze carskie polityki
nastawionej przeciwko kościołowi katolickiemu na
Litwie. Tak więc kościół działał w ciągu 40-tu lat,
w czasie których pracowali tu następujący księża: Nowo
utworzona parafia balingródzka obejmowała
następujące wsie: Nasielany, Punżanki, Punżany,
Czerany, Balinowo, folwark Porzecze, zaścianki:
Pierczyna, Pytlówka, Grzybiszki, Santoka, Kowaliszki,
Gałganiszki. Nowo przybyły ksiądz Kajetan
Sufranowicz od razu włączył się do żmudnej pracy.
Została utworzona Rada Parafialna. Od 1934 roku
działały przy kościele różne towarzystwa religijne:
Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej i
Żeńskiej, Krucjata Eucharystyczna, Kółko Żywego
Różańca. Działał chór kościelny pod kierownictwem
organisty H. Millera. W połowie lat trzydziestych
wybudowano także Dom Katolicki (l 936), plebanię
(1938), kościół ogrodzony został kamiennym murem
(1934). W 1935 roku parafianie otrzymali nowego
proboszcza Antoniego Kohutnickiego. Nie zabawił
jednak w Balmgródku zbyt długo, gdyż w tym samym
roku przysłano ks. Józefa Króla. Generał
dywizji Daniel Konarzewski urodził się 21 sierpnia
1871 roku w Petersburgu. Ukończył studia prawnicze i
archeologiczne. W roku 1919 był organizatorem i
twórcą I pułku Strzelców Wielkopolskich, później 55.
pułku piechoty. W roku 1920, jako dowódca I dywizji
strzeleckiej, bronił Warszawy przed nawałą
bolszewicką. Od roku 1928 był pierwszym
wiceministrem spraw wojskowych oraz szefem
administracji armii II Rzeczypospolitej. Będąc już w
podeszłym wieku Konarzewski postanowił wybudować
przy swym dworze w Punżanach kaplicę rodową, w celu
pochówku złożenia zwłok członków swej rodziny. W
1935 roku niedaleko dworu, na wzgórzu została
wybudowana kaplica pod wezwaniem św. św. Kazimierza
i Wincentego. Jako pierwsze spoczęły tu zwłoki żony
generała. Konarzewski zmarł 3 kwietnia 1935 roku i
został pochowany na cmentarzu w Balingródku. Po
jakimś czasie zwłoki przeniesiono do mauzoleum
rodowego. Ciekawa historia jest związana z córką
generała, Marią. W połowie lat trzydziestych w
Punżankach stało się nieszczęście. Panna Maria
zastrzeliła się z pistoletu ojca. Podobno główną
przyczyną samobójstwa była nieszczęśliwa miłość do
proboszcza balingródzkiego ks. J. Króla.
Prawdopodobnie wypadek ten przyczynił się do
prędkigo przeniesienia księdza przez Kurię. W roku
1936 przybył na posługę kapłańską ks. Kazimierz
Mitko. Przetrwał w Balingródku najcięższe czasy
wojenne, dodając otuchy dla swych parafian. Był
ciekawą postacią, o czym świadczą wspomnienia
pamiętających go ludzi (z książki H. Sipowicz -
Bogowskiego "Burza nad Kresami"): "Znałem go dość
dobrze. Spotkaliśmy się kilkakrotnie: po raz
pierwszy przy konfesjonale w kościele balmgródzkim,
gdy mnie rozgrzeszał przed pójściem do lasu, później
w czasie przemarszów przez tę osadę. Współdziałał z
partyzantką, prowadząc jednocześnie pracę
duszpasterską wśród żołnierzy, mc więc dziwnego, że
nasze drogi często się krzyżowały ze sobą. Jego
oddanie sprawie niepodległościowej nie miało granic.
Jak niezapomniany Skorupka, był gotów stanąć na
czele oddziałów, idących w najsroższy bój. Miał w
sobie coś z Soplicy - Robaka i Podbipięty, przede
wszystkim ich przysłowiowy litewski upór i żarliwość
w działaniu. Lubili go parafianie, nawet
samogoniarze wyrażali się o nim z szacunkiem ,
chociaż gromił ich z ambony. Nie dlatego, że
zaglądali do butelczyny. On też nie stronił od
kieliszka. Z innego powodu krzyczał na nich z
mównicy.
Rozdział
Data pierwszej publikacji: 20.VI.2004
Data ostatniej aktualizacji: 05.V.2007 |
|
|
|
|
|