|
|
|
|||||
|
|
CICHOSZEWSCY
Cichoszewski Jan, przyszedł na świat w 1907 roku w Radomicku. Wendlik Katarzyna urodziła się w Izbicach koło Rawicza w 1904 roku. Oboje wychowani w wielkopolskiej tradycji, umiłowaniu rodziny i tradycji, dorastali wraz z krzepnącym XX wiekiem niosącym tyle zdarzeń, tragedii i wzlotów. Gdy w 1929 roku oboje postanowili iść razem przez życie, nie wiedzieli co ich czeka w życiu, ufni w przyszłość, bez spodziewanego wsparcia rodziców, rozpoczęli wędrówkę przez trudy życia. Do 1945 roku dwunastokrotnie zmieniali miejsce zamieszkania. Babcia Kasia skrupulatnie to odnotowywała. Trudny okres wojny oszczędził rodzinę, która nie bez trudu przeżyła to piekło na ziemi. w 1945 roku dziadkowie przenieśli się na południe do Sobięcina (dziś dzielnica Wałbrzycha). Jan niezwykle pracowity, podjął pracę na kopalni "Viktoria", w czasie gdy personel dozoru kopalni mówił tylko po niemiecku. W tych trudnych czasach znajomość języka niemieckiego u Jasia "poznaniaka", pozwoliła mu nie raz ocalić i własną głowę i kopalnię. Pracowitość, poświęcenie, uczciwość, sprawiedliwe traktowanie ludzi, zjednało mu sympatię i poważanie u ludzi. Niestety sztygar Cichoszewski nie był z żelaza. Pogorszenie stanu zdrowia zmusiło do przejścia na górniczą emeryturę. Osiadł w Kuźnicach, by potem po krótkim pobycie w Kołobrzegu zamieszkać na stałe w Ostródzie. A Katarzyna ? Cicha, pracowita, życzliwa, jeszcze przed wojną urodziła dwie córki, Marię i Teresę. Po ich usamodzielnieniu troskliwie zabiegała o szczęście w domu i dobro wnucząt. Te pozornie mało znaczące czynności, wypełniały jej czas do ostatniej minutki. W 1979 roku Jaś i Kasia, w gronie rodziny obchodzili swoje ZŁOTE GODY. Animatorką tej uroczystości była ich córka Maria Kozłowska. Ona też jest autorką cytowanego niżej toastu:
A ja, chociaż wnuczek (wyrośnięty nieco), na tych
godach też byłem, życzenia złożyłem, medale widziałem i weselnego miodku
skosztowałem.
Data pierwszej publikacji: 20.VI.2004
Data ostatniej aktualizacji: 10.V.2007
|
|
||||
|
|
|