|
STANKIEWICZ Stanisław Ryszard
(2.12.1925-8.05.2000)
"Życie ludzkie samo w sobie nie ma sensu. Jeżeli w życiu zdarzy się człowiek z krwi i kości, dobry, ciepły,
opiekuńczy, wrażliwy, mądry i jeśli jeszcze w pełni sił odejdzie nagle
i niespodziewanie, to zostaje po nim ogromna pustka, a ból miesza się
z poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości. Z czasem ból maleje, a
pustkę wypełnia się serdecznymi wspomnieniami. Takim człowiekiem, po
którym zostały miłe wspomnienia był Rysiek. Swoim odejściem uczynił
nieopisaną pustkę w życiu wiernej i umiłowanej małżonki Zosi, z którą
przeżył 50 lat w szczęśliwym i harmonijnym związku, a również w życiu
Wojtka i Magdy, dla których był kochanym ojcem, oddanym przyjacielem,
doradcą i partnerem. Był ostoją dla całej rodziny, która do tej pory
nie może pogodzić się z Jego brakiem."
Urodził się w Pęcławicach pow. Kutno w rdzennej Polsce,
gdzie rodzina stanowi najwyższą wartość i według tej wartości budował
własny dom, własną wielopokoleniową szczęśliwą rodzinę. Był uczynny,
prostolinijny, dobroduszny, wyrozumiały, niezawodny dla rodziny i
przyjaciół. Mimo zapracowania miał zawsze dla najbliższych czas na
pogaduszki, spacery, zabawy, wycieczki, kanastę, czy zagraniczne
wojaże. Był człowiekiem mądrym życiowo, doradzającym i pomagającym
wielu ludziom. Charakteryzowała Go afirmacja świata, ludzi i przyrody.
Tak bardzo cenił czas, że zawsze wstawał o brzasku, zyskał więc miano
rodzinnego skowronka. Z domu rodzinnego wyniósł nie tylko szacunek dla
rodziny, ale także zainteresowanie i zamiłowanie do zawodu rolnika.
Aby lepiej poznać tajniki uprawy ziemi i hodowli zwierząt podjął po
maturze studia na Uniwersytecie Wrocławskim na Wydziale Rolniczym,
który ukończył w 1951 roku z tytułem mgr inż. nauk agrotechnicznych.
Następnie rozpoczął długą, trudną i odpowiedzialną pracę zawodową na
niwie rolniczej na różnych stanowiskach i w różnych miejscach. Były
to: Stadnina Koni w Jasiowej Dolinie, SK Dębowa Góra, PSO Bogusławice,
PSO Świętoborze, SK Nowielice. W najwyższym jednak stopniu wykorzystał
swoją wiedzę i umiejętności w nowopowstałym Państwowym Ośrodku Hodowli
Zarodowej w Chojnowie na stanowisku zastępcy dyrektora i głównego
hodowcy. Tu organizował od podstaw i doskonalił hodowlę zarodową
bydła, trzody chlewnej, owiec, nutrii, ale najwięcej serca i inwencji
włożył w zorganizowanie stadniny koni pełnej krwi angielskiej w
Jaroszówce. O Jego osiągnięciach niech świadczą liczne nagrody jakie
zwierzęta z tej hodowli osiągały na różnych wystawach lokalnych,
wojewódzkich i krajowych. Jego umiłowanie koni związało Go ze sportem
jeździeckim. Był nie tylko organizatorem LKS jeździeckiego, różnych
zawodów jeździeckich na szczeblu krajowym i zagranicznym, ale także
sędzią z uprawnieniami I klasy. Swoim oddaniem hippice zaraził nie
tylko całą swoją rodzinę, ale i liczne grono swoich przyjaciół i
znajomych. Rozległą wiedzą, powagą i taktem wzbudzał ogromny
szacunek i poważanie wśród podległych mu licznych pracowników, a dla
wielu praktykantów i stażystów był nie tylko opiekunem, wzorem do
naśladowania ale i oddanym zapalonym hodowcą, który umiejętnie
rozbudzał zamiłowanie do zawodu. W uznaniu osiągnięć zawodowych został
odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia
Polski i licznymi odznaczeniami resortowymi. Należał do pokolenia,
które aktywnie i z zaangażowaniem przyczyniało się do zagospodarowania
Ziem Odzyskanych i mimo, że pracował ciężko to kochał swoją pracę i
wybrany przez siebie zawód. Wszystko to co robił potwierdza, że
nadał sens swojemu życiu, a nie było mu łatwo, gdyż w młodym wieku
uległ wypadkowi, po którym nie zachował pełnej sprawności fizycznej
(II grupa inwalidzka). Trzeba nie lada hartu ducha, żeby tak aktywnie,
twórczo, owocnie i pogodnie przeżyć dany Mu czas. Zmęczony porządnym,
dobrym, rozsądnym życiem cicho, spokojnie i nagle zgasł, a ziemia,
której służył utuliła Go na wieczny sen.
Ryśku! Żyłeś dla
Ojczyzny, rodziny, służyłeś przyjaciołom, a teraz oddają cześć Twoim
popiołom.
Źródło

Powrót do biografii
|