Biografia   Eugeniusz Get -  Stankiewicz

 

GET - STANKIEWICZ  Eugeniusz (1942)

 

 

Eugeniusz Get-Stankiewicz  urodził się w roku 1942 w Oszmianie koło Wilna. Studiował na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej, później w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu u Stanisława Dawskiego i Macieja Urbańca. Uzyskał dyplom w 1972. W latach 1982-1985 był wykładowcą grafiki w tejże uczelni. Mieszka i pracuje we Wrocławiu. Wystawia w kraju i za granicą, był laureatem wielu nagród. Z wystaw lat ostatnich do ważniejszych należą: wystawa w Muzeum Narodowym we Wrocławiu (1986), w Galerii Teatru STU w Krakowie (1987, 1988, 1989), w Galerii „Sceny Plastycznej" Leszka Mądzika w Lublinie (1990), w Janus Studio w Nowym Jorku (1990), w Galerii DM Sarver w Paryżu (1991) oraz wystawa w Fort Collins (USA). Na tamtejszej „Seventh Colorado International lnvitational Poster Exhibition" prezentował się jako jeden z trzech laureatów imprezy. W 1992 wystawa w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, w 1993 w Muzeum Okręgowym w Legnicy.
Tablica KU CZCI DZIAŁAŃ NA PROSTYCH LICZBACH
autorstwa Eugeniusza Geta Stankiewicza
Mirosław Ratajczak
Mała wielka sztuka Eugeniusza Geta-Stankiewicza

MAŁA — bo większość prac Geta można wsadzić pod pachę i ponieść w świat. Najmniejsze z nich mają wymiar ekslibrisu, największe (pomijając nieliczne wyjątki) plakatu. Na tych niewielkich przestrzeniach mieści się jednak zdumiewająco wiele: miłość do pięknych, z rzemieślniczą czułością wykonanych przedmiotów, mistrzostwo warsztatu rysownika, grafika, malarza, zręczność i błyskotliwość aforysty, intuicja i trafność wyrazu poety, dociekliwość filozofa, ironia i smutek humorysty.
MAŁA — bo język plastyczny Geta operuje prostymi, skondensowanymi, ale i świadomie wieloznacznymi znakami, symbolami; cedzi przez sito swoich reguł to co konieczne i wystarczające zarazem, by określić właściwe pola znaczeń, zainspirować myśl i wyobraźnie widza.
MAŁA — bo pokorna w ambicjach. Nie pragnie głosić praw ani prawd nazbyt ogólnych, otchłannych idei. Racjonalnie ale i z zaskakującą wyobraźnią pokazuje jak konkretny czas układa swoją własną kompozycję z żetonów będących w obiegu przez wieki. Powiedziałbym, że jest powierzchowna — zainteresowana powierzchnią — przylega do człowieka jak koszula do ciała. Nie znajdziemy w niej napięć, uczuć i ocen ekstremalnych, piekła ani nieba, jej bohaterem jest jednostka pragnąca podzielić swoją samotność na małe wspólnoty.
MAŁA — bo mimo swojej oryginalności, nieporównywalności z żadnym innym zjawiskiem w polskiej sztuce współczesnej, unikała zazwyczaj dróg sztuki wysokiej z rozmysłem szukając zadań użytkowych. Był to zapewne i sposób na to, by zachować wrażliwość na „życie jakie jest", by nie skazywać się wyłącznie na robienie sztuki ze sztuki dla sztuki. A WIELKA — dlaczego?
Dla mnie, z tych samych powodów, dla których nazwałem ją „małą". Mądre samoograniczenia, które sobie narzuca są dowodem wewnętrznej wolności i duchowej niezależności twórcy, a te najlepiej chronią sztukę, żeby nie stała się ersatzem religii, ideologii polityki, nauki etc.
Każda wystawa Eugeniusza Geta Stankiewicza jest wydarzeniem, każda dokłada jakiś rys charakterystyczny do istniejącego wizerunku tej twórczości potwierdzając zarazem tożsamość i konsekwentność artysty. Tym razem zdecydował się on skonfrontować ze sobą dwa, równolegle rozwijające się w jego sztuce nurty — prace miedziorytnicze i plakat. Pierwsze bez wątpienia reprezentują najwyższej próby grafikę warsztatową, ekskluzywną dzisiaj, bo nadzwyczaj rzadką, a rzadką ponieważ wymaga ogromnej ilości czasu, doświadczenia i odwagi sprostania Starym Mistrzom. Drugie przynależą do kultury masowej i zdawałoby się, że nijak połączyć się ich nie da, a przecież wystawa ta udowadnia, że mogą to być fakty artystyczne równorzędne i świetnie korespondujące ze sobą. Poza poziomem, klasą realizacji, łączy je motyw Głowy, autoportretu artysty, oddawanego z pieczołowitością niemalże naturalistyczną, obojętnie czy w sztychu czy przy pomocy warsztatu malarskiego. Owa pieczołowitość nie pojawia się tutaj bez kozery (współczesny artysta rachując czas i trudy takiej roboty, czyż nie skorzystał by po prostu z fotografii?), jest sama w sobie znaczeniem, wytyczeniem kierunku myśli. Głowy Stankiewicza to jeszcze jedna inscenizacja Komedii Ludzkiej, jeszcze jedno powtórzenie znanej sekwencji pytań: Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zdążamy? Czy takie pytania można zadawać zdawkowo? mechanicznie? bezosobowo?

(Mirosław Ratajczak)

 

Źródło

Powrót do biografii

 

 

Data ostatniej aktualizacji: 27.XII.2004