Filozoficzne rozważania kubka po kawie...

piątek, 22 stycznia 2010

Poczuj Blues'a

Bóg wstał ze swojego wielkiego chmurzastego fotela. Rozejrzał się po zasypiającym właśnie świecie.

Przyglądał się, jak to jedni ludzie kradli, inni niszczyli sobie życie, zabijali się, bili, knuli i kłamali. Inni nieszczęśliwcy chcieli skoczyć z mostu, wieszać się. Byli też szczęśliwi ludzie leżący razem gdzieś pod brudną meliną.

Druga część świata słodko spała.

Bóg wział swoją gitarę, rozkręcił gałeczkę tone na full, dając piękny blask swemu brzmieniu i zarzucił melodię aniołom.

Gabriel podchwycił i poszedł za gary, A Michał zadzwonił po Św. Piotra. Gdy ten przyszedł, zmęczony siedzeniem przy bramie, do której i tak ostatnio mało kto puka, wziął gitarę basową. Za to Michał usiadł za organami.

Bóg zanucił coś pod nosem, i wydobył z siebie pięknie brzmiace C7. Zaczęli improwizować. Kilka dusz muzyków wzięło swoje gitary i przyszło się dołączyć.

A potem cały niebiański zespół powoli ukajał biegnący świat pod swymi nogami soundem prosto z nieba. Jazz, Blues, Funk i zupełny chillout - to, co Bóg lubi najbardziej. Gdy cały ten brudny, zły i opanowany przez szatana świat kołysze się w rytm tych spokojnych dźwięków.

Nawet szatan, w swojej czerwonej, undergroundowej kańciapie usłyszał boski koncert i zaczął mimowolnie sie bujać w niebiańskich rytmach... Może świat nie jest taki zły?


Etykiety: ,

czwartek, 31 grudnia 2009

2009/2010 i bum.

Tak, kończy się kolejny rok nędznego żywota na świecie i jak zwykle na końcu czegoś pora na podsumowania. W radiu podsumowania muzyczne, w telewizji podsumowania, ile zmarło w tym roku sławnych osób, a na blogach podsumowania marnych historii jeszcze bardziej marnych ludzi, którym się nudzi. I ja pójdę w ślad tych marnych.

No to tak: grałem w czterech zespołach, skomponowałem piętnaście (chyba) piosenek, napisałem dużo marnego literackiego chłamu, stworzyłem kilka stron internetowych, wygrałem kamerę, którą potem utopiłem w morzu śródziemnym i zwróciłem na gwarancję, byłem 400 pod poziomem oceanów i nad chmurami, widziałem najmniejsze miasto świata i jadłem pizzę o średnicy jednego metra. Poza tym byłem świadkiem lub uczestnikiem wielu wydarzeń czy zjawisk, o których nie chce mi się już pisać.

Ogólnie, o ile rok 2008 był dla mnie rokiem wielu sukcesów i jednej porażki, 2009 jest tak pogrzany, że nie potrafię go nawet tak ładnie nazwać. Oby tylko 2010 był lepszy.

Aaa, no i życzę wam wszystkiego najlepszego!

Etykiety: ,

niedziela, 15 listopada 2009

Znad książek

Bezkresne krainy
otwarte światy
tysiące fantastycznych stworzeń

nieogarnięta ilość pojęć
tajemna wiedza
wspaniałe słowa

niezapomniane przygody
ciekawe historie
barwne opowieści

to wszystko leży przede mną na biurku
a ja sił na czytanie nie mam
bo zasnąłem...

Etykiety: ,

niedziela, 15 marca 2009

Niechciejstwo...


i nastał taki czas
kiedy nic się nie chce

i pisać się nie chce
i czytać się nie chce
i tworzyć, robić
i pracować, i chodzić

i tylko rzeczy kilka
od zguby ratuje
i sumienie czymś
zajmuje...

Muzyka!

Etykiety: ,

niedziela, 1 lutego 2009

W drodze do...

I biegł przez pola pewien człowiek, imienia którego nikt nie znał. Człowiek ten od czasu pewnego pojawiał się tu i ówdzie, zaglądał w okoliczne dziury, a wieczorami przesiadywał w karczmie, zawsze prosząc o to samo. Nikt nie wie, skąd się wziął, gdzie mieszka, co tu robi. On sam mówi niewiele. Właściwie jedyne, co można było usłyszeć z jego ust, to zamówienie skierowane do karczmarza, głosem niezwykle niskim i ponurym. Ale i ludzie o nic go nie pytają, nawet sami o nim mało między sobą mówią. To również nie jest zbyt normalne, albowiem zawsze, gdy w niewielkiej miejscowości dzieje się coś, co wykracza poza normy zwykłej monotonii życia, ludzi o tym mówią. Tym razem jednak wieśniacy milczeli.

Niebo było szare od chmur, jednak miejscami pojawiały się w nim swoiste tunele, przez które szczątki słonecznego światła rzucały nadzieję na pojedyncze drzewa czy połacie kładącego się pod wiatrem zboża. Ów człowiek biegł ścieżką wcinającą się w wielkie obszary pól oblanych złotym morzem szalejących na wietrze kłosów. Wiatr był ogromny.

Najciekawsze było jednak to, że człowiek ten biegł drogą donikąd. Nie był to trakt, wzdłuż którego można by dotrzeć do jakiejkolwiek osady ludzkiej. Droga ta ciągnęła się przez pola do samego urwiska na odległym o parę kilometrów wybrzeżu...

Człowiek ten nawet na chwilę nie przystawał, by odpocząć. Mimo swego niezwykłego spokoju, podobnego do spokoju drzew stojących w centrum miasteczka, zerwał się nagle, bez słowa, i wyleciał z karczmy prosto na pola...

Następnego dnia obudził sie o godzinie ósmej i czuł się innym człowiekiem...

Etykiety:

sobota, 27 grudnia 2008

I po świętach!


Minął czas świąt. U każdego było jak było, więc ja wam będę życzył z tej okazji Wesołych po-świąt. Niech wam po tych świętach powodzi się jak najlepiej, i niech wszystkie (mniej lub bardziej szczere) pozytywne życzenia spełnią się, jak tylko opadnie kurz poświątecznego wariactwa.

A "Święta na Marsie" ograniczą się jednak do opowiadań. Nagrania uznałem za nieukończone i niezdatne do publikacji. Nie było czasu żeby poprawić, uzupełnić i wykończyć. I nie było głosu, by tekst piosenek nadawał się do trafiania w ucho...

Etykiety: , ,

środa, 5 listopada 2008

Między światami...

Wojownicy przygotowywali się do walki. W pobliżu zamku rozbito obóz, gdzie wojsko szykowało uzbrojenie do walki, a rycerze �trrenowali na kukłach lub między sobą. W namiocie Starszych omawiano strategię. A właściciwie zastanawiano się, czy w ogóle walczyć. Według więszkości dalsza walka nie miała sensu...

Etykiety: , ,

wtorek, 14 października 2008

[...]

"– Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe."

"Opowieści o pilocie Pirxie" - Stanisław Lem

Etykiety: , ,

sobota, 11 października 2008

Zamek...


Na horyzoncie coraz wiecej... Już zaczynają powstawać tam mury, w górę rośnie ciemny zamek... To znak... Znak, że pora zmobilizować swoją armię i ruszyć do walki z przeciwnościami losu...

Etykiety: ,

poniedziałek, 9 czerwca 2008

...

"Usłyszałem twą opowieść
Mając ledwie kilka lat
Odkrywałem słowa w sobie
Dziś ukrywam w słowach świat..."


Normalsi - Kain i Abel

Etykiety:


Blog Wafla...
© Wafull 2007-2009
Motyw - Dan Cederholm mod. by Wafull