Powroty
Tom, jak zwykle, siedział u progu swojego domu. Oczekiwał czegoś. Końca zimy? Jakiegoś człowieka? Wtedy usłyszał jakiś dźwięk z przeciwnego końca łąki, gdzie wychodzi leśna droga prowadząca do doliny.
Pasterz niepewnie podniósł się z miejsca. Przypatrywał się uważnie ścianie lasu na końcu polany. W pewnej chwili na drodze pojawiła się piękna, złotowłosa osoba, niemal uosobienie marzeń Toma. Ten podskoczył i pobiegł ją przywitać.
– Tak długo cię nie było! Wiesz, ile tu rzeczy się działo w tym czasie?
– Wiem. – Odpowiedziała krótko, po czym szeroko się uśmiechnęła i przytuliła pasterza.
– Tęskniłem za tobą.
– Ja za tobą też. Ale teraz już cię nie zostawię…
Pasterz niepewnie podniósł się z miejsca. Przypatrywał się uważnie ścianie lasu na końcu polany. W pewnej chwili na drodze pojawiła się piękna, złotowłosa osoba, niemal uosobienie marzeń Toma. Ten podskoczył i pobiegł ją przywitać.
– Tak długo cię nie było! Wiesz, ile tu rzeczy się działo w tym czasie?
– Wiem. – Odpowiedziała krótko, po czym szeroko się uśmiechnęła i przytuliła pasterza.
– Tęskniłem za tobą.
– Ja za tobą też. Ale teraz już cię nie zostawię…

