2009/2010 i bum.
Tak, kończy się kolejny rok nędznego żywota na świecie i jak zwykle na końcu czegoś pora na podsumowania. W radiu podsumowania muzyczne, w telewizji podsumowania, ile zmarło w tym roku sławnych osób, a na blogach podsumowania marnych historii jeszcze bardziej marnych ludzi, którym się nudzi. I ja pójdę w ślad tych marnych.
No to tak: grałem w czterech zespołach, skomponowałem piętnaście (chyba) piosenek, napisałem dużo marnego literackiego chłamu, stworzyłem kilka stron internetowych, wygrałem kamerę, którą potem utopiłem w morzu śródziemnym i zwróciłem na gwarancję, byłem 400 pod poziomem oceanów i nad chmurami, widziałem najmniejsze miasto świata i jadłem pizzę o średnicy jednego metra. Poza tym byłem świadkiem lub uczestnikiem wielu wydarzeń czy zjawisk, o których nie chce mi się już pisać.
Ogólnie, o ile rok 2008 był dla mnie rokiem wielu sukcesów i jednej porażki, 2009 jest tak pogrzany, że nie potrafię go nawet tak ładnie nazwać. Oby tylko 2010 był lepszy.
Aaa, no i życzę wam wszystkiego najlepszego!
No to tak: grałem w czterech zespołach, skomponowałem piętnaście (chyba) piosenek, napisałem dużo marnego literackiego chłamu, stworzyłem kilka stron internetowych, wygrałem kamerę, którą potem utopiłem w morzu śródziemnym i zwróciłem na gwarancję, byłem 400 pod poziomem oceanów i nad chmurami, widziałem najmniejsze miasto świata i jadłem pizzę o średnicy jednego metra. Poza tym byłem świadkiem lub uczestnikiem wielu wydarzeń czy zjawisk, o których nie chce mi się już pisać.
Ogólnie, o ile rok 2008 był dla mnie rokiem wielu sukcesów i jednej porażki, 2009 jest tak pogrzany, że nie potrafię go nawet tak ładnie nazwać. Oby tylko 2010 był lepszy.
Aaa, no i życzę wam wszystkiego najlepszego!
Etykiety: drobinki myśli, przemyślenia


Komentarze (0):
Prześlij komentarz
<< Strona główna