Filozoficzne rozważania kubka po kawie...

niedziela, 26 lipca 2009

Anioły ~ Prolog

~~ Prolog ~~

Ciemność. Jakiś jednostajny, warczący dźwięk w tle. Umysł chłopaka błąkał się po tym nie istniejącym pustkowiu bez wyraźnego celu. Nad tym umysłem zbierało się coraz więcej dziwnych, niewyraźnych myśli o nieistnieniu.
Wydawało mu się, że stoi na granicy świata, a właściwie już poza nim. Że nic poza jego myślami już nie istnieje, że jak otworzy oczy, to nie zobaczy nic wiecęj , niż widzi teraz. Jednak gdzieś daleko dojrzał coś białego. To coś się zbliżało. W końcu przed jego obliczem ukazał się jaśniejący, biały anioł, który jednak po chwili zniknął. Znowu nie było niczego. Tylko ten turkot stawał się coraz głośniejszy i bardziej namolny, zaczął po chwili trochę przyspieszać i zwalniać niereguralnie. W końcu został zastąpiony nagłym, narastającym piskiem.

W umysł uderzyło światło, gwizd i... przycisk "Alarm" zamocowany do poręczy w autobusie na wysokości czoła. Chłopak natychmiast wrócił do świata. Rozejrzał się po autobusie pełnym ludzi. Wracałwłasnie zmęczony do domu, i wysiadał na nastepnym przystanku. Gdy już zupełnie otrzeźwiał, zaczął się zastanawiać, jakoś tak mimowolnie, nad tym, co robią anioły. Autobus dojeżdzał już do następnego przystanku. Gdy chłopak wysiadał, w zamyśleniu przypadkiem potrącił jakąś starszą kobietę, która odwdzięczyła się strasznym wrzaskiem. Ten jednak, po krótkiej próbie przeproszenia, gdy zauważył, że to nie ma sensu, zignorował ją i ruszył swoją drogą.

Po drodze ciągle rozmyślał o tych aniołach. Przypomniała mu się taka piosenka, która opowiadała, że anioły roznoszą sny po ludziach. Pomyślał, że mogłby sam być takim aniołem i roznosić ludziom sny. Więcej - chciałby być takim aniołem. Kołysać zadręczone umysły zmęczonych ludzi, uspokajać, rozładowywać powstające przez całe dnie napięcia i koić rozstrzęsione nerwy ludzi... wielu ludzi, ale jednej osoby szczególnie. Od tego momentu ta myśl nie dawała mu spokoju. Być takim aniołem, roznosić w nocy sny i chociaż przez chwilę tulić ten jeden umysł. Ta ogromna chęć przeszkadzała w codziennym życiu, rozkojarzała w potrzebujących skupienia chwilach, całymi nocami spędzała sen z powiek i wymiotła wszystkie inne marzenia na dalszy plan. Chłopiec starał się jednak jakoś opanować i nie odrealniać, choć każdego wieczora modlił się, by chociaż na chwilę we śnie stać się takim aniołem.

Etykiety: ,

Komentarze (1):

  • Wydrukowałam sobie rozdziały i przeczytałam. Nie obrazisz się mam nadzieje jak wyrażę swoje zdanie na temat tekstu. trochę jak na zajęciach grupy literackiej ale co tam :)
    Więc:
    1. Jedno zdanie szwankuje w Prologu.
    "Że nic poza jego myślami już nie istnieje, że jak otworzy oczy.... " Ja bym zamieniła na Że nic oprócz? (chyba oprócz nie?, albo samo prócz?)
    2. Potracił jakąś staruszkę ona odwdzięczyła mu się strasznym wrzaskiem. Czy to jest prawdopodobne. Jak ja kiedyś potrąciłam starsza panią na pasach, to na mnie nie wrzała, tylko chciała mnie laską zabić.
    3. No i tyle. Czytaj komentarze pod każdym rozdziałem :)

    Autor: Anonymous Filozofka, 11 września 2009 15:50  

Prześlij komentarz



<< Strona główna


Blog Wafla...
© Wafull 2007-2009
Motyw - Dan Cederholm mod. by Wafull