Filozoficzne rozważania kubka po kawie...

niedziela, 1 lutego 2009

W drodze do...

I biegł przez pola pewien człowiek, imienia którego nikt nie znał. Człowiek ten od czasu pewnego pojawiał się tu i ówdzie, zaglądał w okoliczne dziury, a wieczorami przesiadywał w karczmie, zawsze prosząc o to samo. Nikt nie wie, skąd się wziął, gdzie mieszka, co tu robi. On sam mówi niewiele. Właściwie jedyne, co można było usłyszeć z jego ust, to zamówienie skierowane do karczmarza, głosem niezwykle niskim i ponurym. Ale i ludzie o nic go nie pytają, nawet sami o nim mało między sobą mówią. To również nie jest zbyt normalne, albowiem zawsze, gdy w niewielkiej miejscowości dzieje się coś, co wykracza poza normy zwykłej monotonii życia, ludzi o tym mówią. Tym razem jednak wieśniacy milczeli.

Niebo było szare od chmur, jednak miejscami pojawiały się w nim swoiste tunele, przez które szczątki słonecznego światła rzucały nadzieję na pojedyncze drzewa czy połacie kładącego się pod wiatrem zboża. Ów człowiek biegł ścieżką wcinającą się w wielkie obszary pól oblanych złotym morzem szalejących na wietrze kłosów. Wiatr był ogromny.

Najciekawsze było jednak to, że człowiek ten biegł drogą donikąd. Nie był to trakt, wzdłuż którego można by dotrzeć do jakiejkolwiek osady ludzkiej. Droga ta ciągnęła się przez pola do samego urwiska na odległym o parę kilometrów wybrzeżu...

Człowiek ten nawet na chwilę nie przystawał, by odpocząć. Mimo swego niezwykłego spokoju, podobnego do spokoju drzew stojących w centrum miasteczka, zerwał się nagle, bez słowa, i wyleciał z karczmy prosto na pola...

Następnego dnia obudził sie o godzinie ósmej i czuł się innym człowiekiem...

Etykiety:


Blog Wafla...
© Wafull 2007-2009
Motyw - Dan Cederholm mod. by Wafull