Filozoficzne rozważania kubka po kawie...

sobota, 27 grudnia 2008

I po świętach!


Minął czas świąt. U każdego było jak było, więc ja wam będę życzył z tej okazji Wesołych po-świąt. Niech wam po tych świętach powodzi się jak najlepiej, i niech wszystkie (mniej lub bardziej szczere) pozytywne życzenia spełnią się, jak tylko opadnie kurz poświątecznego wariactwa.

A "Święta na Marsie" ograniczą się jednak do opowiadań. Nagrania uznałem za nieukończone i niezdatne do publikacji. Nie było czasu żeby poprawić, uzupełnić i wykończyć. I nie było głosu, by tekst piosenek nadawał się do trafiania w ucho...

Etykiety: , ,

piątek, 26 grudnia 2008

Poświąteczny powrót do rzeczywistości...

~Święta na Marsie cz.4~

Zadzwonił budzik. Michał otworzył jedno oko... Zamknął... Otworzył drugie... Budzik ciągle hałasował. Szybki ruch ręką i... cisza... Nagle jednak znowu otworzył oczy. Jego czarny kot wskoczył mu na brzuch. Najwidoczniej już się wyspał. Pora wstać...

Było już po południu, gdy Michał wreszcie wziął się za sprzątanie. Kilka talerzy do zmywania, jedna szklanka i miska kota. Gdy krzątał się po salonie, Kot usiadł na włączniku, zapalając lampki na choince, przeciągnął się leniwie, usiadł i spokojnie obserwował swojego właściciela. Michał dopił resztę wina z kielicha stojącego na stole, po czym powędrował z naczyniami do kuchni.

Gdy skończył, zmęczony, skierował się do swojej sypialni. Po drodze przypadkiem nadepnął Kota, który ugryzł go w odwecie w palec i uciekł...
- Więc na jakiś czas znowu sam... Mam już dość tej piekielnej planety!
Wszedł do sypialni, usiadł na łóżku i wziął do ręki gitarę... Po chwili jednak odłożył ją, podszedł do niewielkiej komody i zaznaczył coś na kalendarzu...
- To już 3 święta od wypadku... I jeszcze 2 lata ziemskie, żeby móc liczyć na kogokolwiek... Piekielna planeta!
Michał rzucił kalendarz na komodę, i rzucił sie na łóżko...
- Ile jeszcze mam tak wytrzymać?
Po chwili szamotania się z samym sobą, usiadł spokojnie na rogu i wziął gitarę... Nagle się ocknął:
- O! Są jeszcze ciasteczka!

________________________________

Święta święta...
i po świętach...
brudny talerz, choinka...
światełka i papier po prezentach...

Ostatni uśmiech, lampka wina...
Czarny kot ugryzł w nogę...
uciekł...
znów sam z gitarą...
zostały jeszcze ciastka..

Etykiety: , ,

środa, 24 grudnia 2008

Święta

~Święta na Marsie cz.3~

Pierwsza gwiazdka wyskoczyła na ciemnym, marsjańskim niebie. Michał usiadł do stołu. Najpierw tradycja. Opłatek. Uśmiech na twarzy. A teraz można coś zjeść. Nareszcie, po tylu godzinach walki z piekarnikiem można spróbować swoich małych dzieł sztuki. Z telewizora słychać kolędy, miękko sączące dźwięki tradycyjnych melodii. I ten niemożliwy do opisania spokój...

________________________________

spokój, miękkie światło
opłatek, uśmiech
spokój, świecące kolędy
potrawy, uśmiech
spokój, spokój





Z okazji świąt, chciałbym wszystkim życzyć po prostu bycia... Bycia człowiekiem, bycia myślącym, bycia szczęśliwym... I to zarówno teraz, w czasie świąt, w nowym roku, jak i każdego dnia!

Etykiety: , , ,

poniedziałek, 22 grudnia 2008

Gorączkowe przygotowania przed świętem...

~Święta na Marsie cz.2~

Odkurzone, posprzątane... A nie, jeszcze przedpokój trzeba wysprzątać. Michał biegał po całym mieszkaniu, przygotowując się do świąt. Ciągle towarzyszył mu gadający telewizor i kot, który czasami wchodził pod nogi. Michał właśnie wyjął z piekarnika keks. Teraz trzeba przygotować karpia... W tym momencie Do kuchni wszedł kot, ciągnąc karpia za ogon.
- He, Kotek, widzę że chcesz mi pomóc?

W telewizji mocno umalowana starsza pani podpowiadała, jak zrobić pysznego, małokalorycznego piernika. Michał, nieco zmęczony, padł na fotel, i zaczął powoli otwierać pudełka z ozdobami choinkowymi.

Choinka już prawie ubrana, światełka się świecą. Zadowolony Michał wieszał ostatnią bombkę. Kot niespokojnie kręcił mu się między nogami, trącając go nosem. Chłopak odtrącił kota, nagle jednak upuścił bombkę, czując dziwny zapach...
- Cholera! Karp!
Michał pobiegł do kuchni i otworzył piekarnik... Na szczęście jeszcze nie było za późno. Ryba tylko trochę się przypaliła. Teraz jeszcze ciasteczka, może zostaną na trochę dłużej po świętach? Powoli zaczyna się robić ciemno, a Michał musi jeszcze kilka rzeczy zrobić...

________________________________

Latam tu, latam tam... Trzeba jeszcze tyle zrobić,
to złożone, spakowane, ubrane, posprzątane...
jeszcze odkurzyć, jeszcze dopiec, jeszcze jedno ciasto...
smacznego, powie pani, przez niebieskie szkiełko...

Obłąkany spokój... Przypalona ryba...

światełka już się świecą, karp już w wannie nie pływa,
jeszcze trochę trzeba dopiec... ciasteczka w piekarniku...
tyle trzeba zrobić, a tak mało czasu...

Gwiazdka już się zbliża...

Etykiety: , ,

sobota, 20 grudnia 2008

Świąteczny szał zakupów...

~Święta na Marsie cz.1~

Powoli zbliżały się święta. Boże narodzenie zawsze wszystkich ożywia. Michał też musi się przygotować. Trzeba kupić tyle rzeczy. Poszedł na zakupy. Na marsie trochę wiało, ale czapa śnieżna mieniąca się w południowym słońcu dawała piękny zimowy krajobraz za oknem.

Trzeba kupić dużo świątecznych produktów... I prezenty. Z tym zawsze jest problem. Co kupić, żeby być oryginalnym? Michał nie lubił banałów. Ile można kupować świeczki, mydła i patelnie dla mamy. No dobra, mydło dla babci.

Zadowolony wrócił do domu późnym popołudniem. Już było ciemno. Pogłaskał swojego czarnego kota na przywitanie i odstawił w kuchni torby z zakupami...

________________________________

Już niedługo święta, już niedługo...
Czerwień dookoła, zieleń dookoła, światełka...
Trzeba kupić to, trzeba kupić tamto...
Prezent tu, manufaktura, prezent dla babci, mydło...

Karp w wannie, nóż w trumnie, Mikołaj się śmieje...
do mnie z telewizora, machają dzieci...
Wszyscy gdzieś biegną, śpieszą...

Już niedługo święta, już niedługo...
Czerwień dookoła, zieleń dookoła, światełka...
Trzeba kupić to, trzeba kupić tamto...
Prezent tu, manufaktura, prezent dla babci, mydło...

Czy wszystko kupione, jeszcze trzeba wrócić...
po masło, margarynę, strzelający świecznik...
zapalił się przed sklepem...

Już niedługo święta, już niedługo święta...

Etykiety: , ,

sobota, 6 grudnia 2008

O mnie, jakim być bym chciał, choć według siebie już jestem...

Czyli jak egocentryk z nadwyżką dobrego samopoczucia widzi siebie... Więc jak sam siebie widzi egocentryk... Bo jak inni go widzą, najlepiej wiecie sami... jak mnie widzicie XD

Cóż (jak ja lubię zaczynać zdanie od tego wymownego wyrazu ^^), opis ten ma być opisem mnie w miarę obiektywnym (jak można siebie samego opisać obiektywnie? to tak jakby jabłko patrząc od środka miało powiedzieć, że ma ogonek... ono widzi tylko nasionka XD) mojego "mózgu" (zakładając że go mam), a właściwie ma opisywać dokładniej procesy zachodzące w jego środku, a co za tym idzie opis ten będzie opisem opisującym opisywanie opisu... Czyli jestem świrem ^^.

A więc... zaczynam:

Jak widać powyżej, i nie widać poniżej (chociaż czasami widać), jestem trochę egocentrykiem... I za wszelką cenę staram się nie być egoistą (mam nadzieję że mi się to choć trochę udaje). Patrzę na świat swoimi własnymi, małymi, w ilości dwóch sztuk oczami i analizuję to co widzę po swojemu. Wszystko co jest wokół mnie staram się zrozumieć (z różnym skutkiem), często dochodząc do podwójnego wniosku (a więc w moim przekonaniu są dwa skrajne rozwiązania problemu, oba prawdziwe). Z tego też wynika że zaprzeczam samemu sobie... Jak ja to lubię. Mam pewne zdolności wrodzone i pewne zdolności nabyte (do obu tych grup należą: lenistwo i ciastko z kremem). Jestem twórczy, a co za tym idzie lubię wszystko niszczyć i kaleczyć (przykład: ten tekst kaleczy polską scenę kabaretową, a następny polską literaturę, poprzedni światową scenę rockową... ^^). Moimi narzędziami są zwykle dwa rodzaje klawiszy (te czarno-białe z głośnikami, i te 102 wiszące na kablu), kawałek papieru i kawałek długopisu, czasami jakaś struna albo trochę bajtów. Ogólnie piszę, czytam, słucham, komponuję, gram, rysuję (oo nie, to mi nie idzie), próbuję robić zdjęcia i programuję, a do tego mam tendencje do przesadzania ^^.

A teraz trochę odnośnie moich preferencji. Wzorując się na różnych profilach p0pKuuuLtooRovyH stron, poniżej pojawi się LISTA, zawierająca SPIS. A więc tak, zaczynając od zaczątku:
  • lubię Ciebie
  • lubię muzykę... ale tylko konkretną. Lubię muzykę rockową. Lubię metal. Lubię viking metal, heavy metal i hard rock. Lubię classic rock i muzykę progresywną. Lubię muzykę ambitną i niepowtarzalną. Lubię folk, najlepiej metal. Lubię chrześcijańskie teksty w muzyce ciężkiej jak diabli i lubię mocne riffy gitarowe w spokojnych piosenkach, łaczenie stylów i dobre pomysły, klawisze, muzykę Jana Michaiła Jarre'a i dźwięk komputerowego dźwięku rodem z C64 ALE nie lubię muzyki dla kasy, disco polo i pseudo rockowych popowców machających gitarą przed stadem wygłodniałych nastolatek. Nie lubię cukierkowych keyboardów i cięzkich BiTóW zapętlonych do bólu. Nie lubię czarnych, stękających bogaczy szpanujących ilością złota w uzębieniu i dziewczyn z uciętymi spodenkami machających wszystkim w teledyskach... O muzyce mógłbym pisać dłużej...
  • lubię ludzi. Szczególnie tych wokół mnie. Lubię moich przyjaciół, kolegów, koleżanki, nauczycieli, rodziców, kota.... noo dobra, kot to nie ludź. Lubię z nimi przebywać, śmiać się, płakać, wygłupiać, chodzić po mieście i nabijać się z drecholosów. Lubię was za to, że jesteście, byliście i będziecie. Że mogę na was liczyć i w ogóle.
  • nie lubię ludzi. Tak, ale tych dookoła, tych, którzy chodzą z grającym telefonem, wciskają kit w telewizji, siedzą na stołku zbierając kasę, wpychają się na miejsca w autobusach, kupują plastikowe spódniczki i paznokcie, grają na akordeonie w tramwaju, okłamują ludzi "W imię Maryji", palą papierosy, zwiększają podatki, krzyczą, że jest źle, a sami siedzą i nic nie robią, kradną torebki, uważają za najważniejsze bycie modnym, siedzą w fotelu przed telewizorem popijając piwo i krzyczą "Kobieto!...", pokemonów, idiotów, drechów, trolli, mięsniaków, polityków... I innych nieprzyjemnych zjawisk społecznych ^^
  • lubię kobiety ^^
  • lubię kobiecość
  • lubię kobiecość w kobietach, długie włosy, spódnice, dobre zachowanie i ładny uśmiech, twarde i dobre zasady życiowe i dobre przekonania. Nie lubię gdy dziewczyna udaje faceta, bluźni, pali... i ogólnie jest niekobieca ^^
  • lubię Foo Fighters i Dave'a Grohla
  • nie lubię "twojej starej"
  • lubię patrzeć w przyszłość z nadzieją
  • lubię pomagać ludziom. Uwielbiam sprawiać, że się usmiechają i mówią "dziękuję..."
  • nie lubię Dody
  • lubię lekcje polskiego (nawet jeśli na nich śpię) ^^
  • lubię Deep Purple
  • nie lubię patrzeć na ból innych ludzi... szczególnie gdy nie mogę pomóc
  • nie lubię porannego wstawania
  • lubię wschody słońca ^^
  • nie lubię Visty
  • lubię obozy harcerskie, spanie pod namiotami, wspólne ogniska z gitarą i obiady
  • nie lubię obudowy mojego komputera
  • nie lubię, gdy ktoś mi wmawia coś, gdy tak nie jest
  • uwiebliam Led Zeppelin ^^
  • lubię nocne niebo w Wińcu
  • lubię naturę
  • nie lubię eko-terrorystów
  • lubię się śmiać
  • lubię słodycze
  • nie lubię, gdy jak wstaję to jest jescze ciemno
  • lubię zimę
  • lubię lato
  • lubię wiosnę
  • lubię jesień
  • lubię marzyć, że kiedyś pogram na prawdziwym hammondzie
  • nie lubię spać po południu
  • lubię czytać książki Lema
  • nienawidzę Feel'a
  • lubię Windowsa 98 SE PL SP2 XD
  • lubię, gdy ktoś mnie lubi
  • lubię bajaderki
  • lubię być inny
  • nie lubię mojej siostry za to że przyniosła kota
  • lubię mojego kota
  • nie lubię ludzi, którzy nie chodzą na wybory, a później marudzą że im źle
  • lubię bajaderki
  • lubię przesadzać w ilości XD
  • lubię momenty, w których czuję że powoli staję się lepszy
  • lubię fizykę xD
  • nie lubię kup na środku chodnika w centrum miasta
  • lubię książki Cejrowskiego
  • nie lubię się kłócić z ludźmi
  • i tak dalej...
  • nie lubię, gdy ktoś się wypowiada nie mając zdania na jakiś temat ani nie zna się w temacie.
  • lubię patrzeć
  • lubię mój telefon
  • i tak dalej...
  • lubię Foo Fighters ^^
  • bardzo lubię przesadzać
  • lubię moją mamę
  • nie lubię tramwajów i autobusów
  • co by tu jeszcze wcisnąć...
  • lubię grać z Midrealem
  • no dobra, to był by już prawie koniec...
  • lubię Cię za to, że to przeczytałeś/łaś ^^
  • lubię moment klikania na "Publikuj posta"
...

Etykiety:

wtorek, 2 grudnia 2008

Na szczycie... kurhanu...

Rafał szedł spokojnie ledwo widoczną ścieżką wśród niskich, bladozielonych traw. Dookoła w nieładzie rozrzucone były białe głazy i kamienie. Do szczytu zostało mu jeszcze raz tyle, ile przeszedł już od podnóża wzniesienia. Nie było ono bardzo strome, jednak marsz pod górę sprawiał trochę trudu, szczególnie w obecności silnego, południowego słońca i ostrego, suchego wiatru. Na samym szczycie stał jakiś monument przypominający anioła z rozpostartymi skrzydłami. Jednak dopiero teraz zaczął dostrzegać, że posąg ten jest prędzej demonem, niż aniołem. Jego skrzydła u dołu są spiczaście zakończone, a w miejscu głowy znajdowało się coś przypominającego literę V, może głowę kozła albo jakiegoś innego stworzenia.

Gdy znalazł już się na szczycie, przyjrzał się dokładnie monumentowi. Był to lekko zgarbiony potwór z szeroko rozpostartymi skrzydłami podobnymi do tych u nietoperza i głową kozła wyrażającą jakieś dziwne szaleństwo. W jednej ręce trzymał zardzewiały miecz, w drugiej zmasakrowaną głowę kobiety... W przeciwieństwie do reszty rzeźby te dwa przedmioty nie były wykonane z kamienia...

Wędrowiec wzdrygnął na ten widok. Po chwili przypomniał sobie, że przecież z daleka postać była jasna, prawie biała, a teraz stoi przed praktycznie czarnym demonem. Gdy odszedł odrobinę od rzeźby, zauważył, że przy pewnej odległości silne światło sprawia, że monument zdaje się zmieniać kolor. Ponownie podszedł bliżej. Szukał jeszcze jakiś innych znaków i osobliwości figury. Na piersiach demona dostrzegł wykuty symbol runy "L" w piśmie futhark. Natomiast na kamieniu pod stopami demona widniał napis:

Etykiety: , ,


Blog Wafla...
© Wafull 2007-2009
Motyw - Dan Cederholm mod. by Wafull