Była piękna, bezchmurna pogoda.
Tom przechadzał się po pastwiskach, nawołując wesoło swoje owce. Wszystkie kolejno, słysząc jego głos, zaczynały iść za nim i utworzyły radośnie pobeczający orszak. Zadowolony Tom zebrał już prawie wszystkie owce, gdy zauważył niedaleko swoją ulubioną, czarną owieczkę, która wesoło szła w jego stronę. Wraz ze swym orszakiem sam zaczął się do niej zbliżać.
Owca podbiegła do niego radośnie i zaczęła przymilać się do Toma, popychając pyszczkiem jego nogi i przewracając na miękką trawę. Po chwili do zabawy dołączyła się reszta owieczek.
Nagle jednak niebo zaczęło ciemnieć, a owce szybko odbiegać w kierunku krzaków i przepaści na skraju polany. Tom zaczął się rozglądać i krzyczeć, gdy nagle zamilkł, spoglądając na czarną owcę. Ta za to zaczęła rosnąć, jej oczy zrobiły się czerwone, a sierść jeszcze bardziej czarna, mroczna. Z pyska zaczęły wysuwać się wielkie, białe kły. Tom ponownie zaczął krzyczeć, i próbował uciekać, lecz owca, albo właściwie potwór, który z niej powstał, szybkim ruchem złapał biedaka za nogi zębami. Przerażony Tom spojrzał ponownie na potwora, zajżał mu prosto w oczy, a ten w tej samej chwili, puścił nogę i zbliżył pysk do twarzy Toma. Swoimi wielkimi kłami już prawie dotykał nosa człowieka, powoli zaczął otwierać paszczę...
Łup!
Wystraszony Tom zeskoczył z łóżka i zaczął się nerwowo rozglądać. "uff..." - pomyślał - "To na szczęście tylko kolejny zły sen...". Mimo wszystko postanowił jednak zajżeć do swych owiec. Zarzucił szybko na siebie swoją koszulę i wyszedł przed dom.
Noc była spokojna, bezksięzycowa, lecz dzięki milionom gwiaździstych punktów było dość jasno. Tom spokojnym krokiem zmierzał ku swej owczarni. Przed zamknietymi drzwiami dostrzegł czarną owcę, która na jego widok, wyraźnie wystraszona, odbiegła kawałek w stronę krzaków, jednak stanęła przed nimi i spojrzała czujnie na człowieka. Ten zaczął się zastanawiać, co zrobić dalej? Podejdzie, to owca się wystraszy i ucieknie, i możliwe, że nigdy już nie wróci... Zacznie jej wszystko tłumaczyć? Że nic jej przy nim nie grozi, i że jest ona dla niego bardzo ważna? Nie, ona może go nie zrozumieć, bo chociaż owce są niezwykle mądre, to mimo wszystko ciężko im niektóre rzeczy wytłumaczyć... W końcu, uznając, że tak będzie najlepiej, uchylił lekko drzwi owczarni i pobiegł do domu, zamykając za sobą drzwi...
Etykiety: fantasy, owce, przemyślenia