Świąteczny szał zakupów...
~Święta na Marsie cz.1~
Powoli zbliżały się święta. Boże narodzenie zawsze wszystkich ożywia. Michał też musi się przygotować. Trzeba kupić tyle rzeczy. Poszedł na zakupy. Na marsie trochę wiało, ale czapa śnieżna mieniąca się w południowym słońcu dawała piękny zimowy krajobraz za oknem.
Trzeba kupić dużo świątecznych produktów... I prezenty. Z tym zawsze jest problem. Co kupić, żeby być oryginalnym? Michał nie lubił banałów. Ile można kupować świeczki, mydła i patelnie dla mamy. No dobra, mydło dla babci.
Zadowolony wrócił do domu późnym popołudniem. Już było ciemno. Pogłaskał swojego czarnego kota na przywitanie i odstawił w kuchni torby z zakupami...
________________________________
Już niedługo święta, już niedługo...
Czerwień dookoła, zieleń dookoła, światełka...
Trzeba kupić to, trzeba kupić tamto...
Prezent tu, manufaktura, prezent dla babci, mydło...
Karp w wannie, nóż w trumnie, Mikołaj się śmieje...
do mnie z telewizora, machają dzieci...
Wszyscy gdzieś biegną, śpieszą...
Już niedługo święta, już niedługo...
Czerwień dookoła, zieleń dookoła, światełka...
Trzeba kupić to, trzeba kupić tamto...
Prezent tu, manufaktura, prezent dla babci, mydło...
Czy wszystko kupione, jeszcze trzeba wrócić...
po masło, margarynę, strzelający świecznik...
zapalił się przed sklepem...
Już niedługo święta, już niedługo święta...
Powoli zbliżały się święta. Boże narodzenie zawsze wszystkich ożywia. Michał też musi się przygotować. Trzeba kupić tyle rzeczy. Poszedł na zakupy. Na marsie trochę wiało, ale czapa śnieżna mieniąca się w południowym słońcu dawała piękny zimowy krajobraz za oknem.
Trzeba kupić dużo świątecznych produktów... I prezenty. Z tym zawsze jest problem. Co kupić, żeby być oryginalnym? Michał nie lubił banałów. Ile można kupować świeczki, mydła i patelnie dla mamy. No dobra, mydło dla babci.
Zadowolony wrócił do domu późnym popołudniem. Już było ciemno. Pogłaskał swojego czarnego kota na przywitanie i odstawił w kuchni torby z zakupami...
________________________________
Już niedługo święta, już niedługo...
Czerwień dookoła, zieleń dookoła, światełka...
Trzeba kupić to, trzeba kupić tamto...
Prezent tu, manufaktura, prezent dla babci, mydło...
Karp w wannie, nóż w trumnie, Mikołaj się śmieje...
do mnie z telewizora, machają dzieci...
Wszyscy gdzieś biegną, śpieszą...
Już niedługo święta, już niedługo...
Czerwień dookoła, zieleń dookoła, światełka...
Trzeba kupić to, trzeba kupić tamto...
Prezent tu, manufaktura, prezent dla babci, mydło...
Czy wszystko kupione, jeszcze trzeba wrócić...
po masło, margarynę, strzelający świecznik...
zapalił się przed sklepem...
Już niedługo święta, już niedługo święta...
Etykiety: Opowiadanie, Opowiadanie Science Fiction, Święta na Marsie


Komentarze (0):
Prześlij komentarz
<< Strona główna