Na szczycie... kurhanu...
Rafał szedł spokojnie ledwo widoczną ścieżką wśród niskich, bladozielonych traw. Dookoła w nieładzie rozrzucone były białe głazy i kamienie. Do szczytu zostało mu jeszcze raz tyle, ile przeszedł już od podnóża wzniesienia. Nie było ono bardzo strome, jednak marsz pod górę sprawiał trochę trudu, szczególnie w obecności silnego, południowego słońca i ostrego, suchego wiatru. Na samym szczycie stał jakiś monument przypominający anioła z rozpostartymi skrzydłami. Jednak dopiero teraz zaczął dostrzegać, że posąg ten jest prędzej demonem, niż aniołem. Jego skrzydła u dołu są spiczaście zakończone, a w miejscu głowy znajdowało się coś przypominającego literę V, może głowę kozła albo jakiegoś innego stworzenia.
Gdy znalazł już się na szczycie, przyjrzał się dokładnie monumentowi. Był to lekko zgarbiony potwór z szeroko rozpostartymi skrzydłami podobnymi do tych u nietoperza i głową kozła wyrażającą jakieś dziwne szaleństwo. W jednej ręce trzymał zardzewiały miecz, w drugiej zmasakrowaną głowę kobiety... W przeciwieństwie do reszty rzeźby te dwa przedmioty nie były wykonane z kamienia...
Wędrowiec wzdrygnął na ten widok. Po chwili przypomniał sobie, że przecież z daleka postać była jasna, prawie biała, a teraz stoi przed praktycznie czarnym demonem. Gdy odszedł odrobinę od rzeźby, zauważył, że przy pewnej odległości silne światło sprawia, że monument zdaje się zmieniać kolor. Ponownie podszedł bliżej. Szukał jeszcze jakiś innych znaków i osobliwości figury. Na piersiach demona dostrzegł wykuty symbol runy "L" w piśmie futhark. Natomiast na kamieniu pod stopami demona widniał napis:

Gdy znalazł już się na szczycie, przyjrzał się dokładnie monumentowi. Był to lekko zgarbiony potwór z szeroko rozpostartymi skrzydłami podobnymi do tych u nietoperza i głową kozła wyrażającą jakieś dziwne szaleństwo. W jednej ręce trzymał zardzewiały miecz, w drugiej zmasakrowaną głowę kobiety... W przeciwieństwie do reszty rzeźby te dwa przedmioty nie były wykonane z kamienia...
Wędrowiec wzdrygnął na ten widok. Po chwili przypomniał sobie, że przecież z daleka postać była jasna, prawie biała, a teraz stoi przed praktycznie czarnym demonem. Gdy odszedł odrobinę od rzeźby, zauważył, że przy pewnej odległości silne światło sprawia, że monument zdaje się zmieniać kolor. Ponownie podszedł bliżej. Szukał jeszcze jakiś innych znaków i osobliwości figury. Na piersiach demona dostrzegł wykuty symbol runy "L" w piśmie futhark. Natomiast na kamieniu pod stopami demona widniał napis:

Etykiety: fantasy, Opowiadanie, przemyślenia


Komentarze (5):
Takie małe inspirowane mitologią skandynawską... A teraz uwaga! Stawiam kawę osobie, która odczyta napis na kamieniu! (Kaef, liczę na Ciebie :P)
Autor:
Wafull,
2 grudnia 2008 02:23
"kurhan s(?)nuw lokia"
Ale żeś pan namieszał... co to za znak drugi od lewej w drugim wierszu? Wygląda jak lustrzane odbicie "ï". A oprócz tego powinno być chyba "kurhan snów lokiego" a nie "lokia"... Sitä paitsi, oikein mukavasti. Kahvi! ^^
Autor:
UndeadKaef,
2 grudnia 2008 15:59
to jest I... albo i z dwoma kropkami... juz nie pamietam :P Bylo cos takiego w tym alfabecie, z ktorego korztystalem. I ostatecznie mialo zastapic Y, bo takowego nie bylo XD to jest pisane futharkiem starym czy jakos tak.
Czyli ostatecznie "Kurhan Synow Lokiego"
(napisalem "Lokia", bo nie chcialo mi sie juz szukac dalej liter ^^)
Autor:
Wafull,
3 grudnia 2008 10:08
PS. - I tak nie dostaniesz kawy, Marek byl szybszy :P
Autor:
Wafull,
3 grudnia 2008 10:09
"I tak nie dostaniesz kawy, Marek byl szybszy"
I tak cię nie lubię :P
Autor:
UndeadKaef,
4 grudnia 2008 17:02
Prześlij komentarz
<< Strona główna