Gorączkowe przygotowania przed świętem...
~Święta na Marsie cz.2~
Odkurzone, posprzątane... A nie, jeszcze przedpokój trzeba wysprzątać. Michał biegał po całym mieszkaniu, przygotowując się do świąt. Ciągle towarzyszył mu gadający telewizor i kot, który czasami wchodził pod nogi. Michał właśnie wyjął z piekarnika keks. Teraz trzeba przygotować karpia... W tym momencie Do kuchni wszedł kot, ciągnąc karpia za ogon.
- He, Kotek, widzę że chcesz mi pomóc?
W telewizji mocno umalowana starsza pani podpowiadała, jak zrobić pysznego, małokalorycznego piernika. Michał, nieco zmęczony, padł na fotel, i zaczął powoli otwierać pudełka z ozdobami choinkowymi.
Choinka już prawie ubrana, światełka się świecą. Zadowolony Michał wieszał ostatnią bombkę. Kot niespokojnie kręcił mu się między nogami, trącając go nosem. Chłopak odtrącił kota, nagle jednak upuścił bombkę, czując dziwny zapach...
- Cholera! Karp!
Michał pobiegł do kuchni i otworzył piekarnik... Na szczęście jeszcze nie było za późno. Ryba tylko trochę się przypaliła. Teraz jeszcze ciasteczka, może zostaną na trochę dłużej po świętach? Powoli zaczyna się robić ciemno, a Michał musi jeszcze kilka rzeczy zrobić...
________________________________
Latam tu, latam tam... Trzeba jeszcze tyle zrobić,
to złożone, spakowane, ubrane, posprzątane...
jeszcze odkurzyć, jeszcze dopiec, jeszcze jedno ciasto...
smacznego, powie pani, przez niebieskie szkiełko...
Obłąkany spokój... Przypalona ryba...
światełka już się świecą, karp już w wannie nie pływa,
jeszcze trochę trzeba dopiec... ciasteczka w piekarniku...
tyle trzeba zrobić, a tak mało czasu...
Gwiazdka już się zbliża...
Odkurzone, posprzątane... A nie, jeszcze przedpokój trzeba wysprzątać. Michał biegał po całym mieszkaniu, przygotowując się do świąt. Ciągle towarzyszył mu gadający telewizor i kot, który czasami wchodził pod nogi. Michał właśnie wyjął z piekarnika keks. Teraz trzeba przygotować karpia... W tym momencie Do kuchni wszedł kot, ciągnąc karpia za ogon.
- He, Kotek, widzę że chcesz mi pomóc?
W telewizji mocno umalowana starsza pani podpowiadała, jak zrobić pysznego, małokalorycznego piernika. Michał, nieco zmęczony, padł na fotel, i zaczął powoli otwierać pudełka z ozdobami choinkowymi.
Choinka już prawie ubrana, światełka się świecą. Zadowolony Michał wieszał ostatnią bombkę. Kot niespokojnie kręcił mu się między nogami, trącając go nosem. Chłopak odtrącił kota, nagle jednak upuścił bombkę, czując dziwny zapach...
- Cholera! Karp!
Michał pobiegł do kuchni i otworzył piekarnik... Na szczęście jeszcze nie było za późno. Ryba tylko trochę się przypaliła. Teraz jeszcze ciasteczka, może zostaną na trochę dłużej po świętach? Powoli zaczyna się robić ciemno, a Michał musi jeszcze kilka rzeczy zrobić...
________________________________
Latam tu, latam tam... Trzeba jeszcze tyle zrobić,
to złożone, spakowane, ubrane, posprzątane...
jeszcze odkurzyć, jeszcze dopiec, jeszcze jedno ciasto...
smacznego, powie pani, przez niebieskie szkiełko...
Obłąkany spokój... Przypalona ryba...
światełka już się świecą, karp już w wannie nie pływa,
jeszcze trochę trzeba dopiec... ciasteczka w piekarniku...
tyle trzeba zrobić, a tak mało czasu...
Gwiazdka już się zbliża...
Etykiety: Opowiadanie, Opowiadanie Science Fiction, Święta na Marsie


Komentarze (3):
Czy ja przeczytałam...OBŁĄKANY?:p
Autor:
Sue,
23 grudnia 2008 14:51
http://www.tinyurl.pl?ZYtknLRs
Człowieku, załamujesz mnie!
Autor:
Vhailor,
23 grudnia 2008 20:38
A ty mnie nie :P
...
Poprawione
Autor:
Wafull,
25 grudnia 2008 21:02
Prześlij komentarz
<< Strona główna