Filozoficzne rozważania kubka po kawie...

czwartek, 11 września 2008

[...]

Otworzył oczy... Gorące słońce świeciło mu prosto w twarz. Przymknął oczy od nagłej światłości i powoli je otwierał, przystosowując je do wszechobecnego blasku. Po chwili z nieprzeniknionej bieli wyłonił mu się krajobraz - brzeg jeziora, plamy odbitego światła na spokojnej tafli, ziemia pod nogami, kilka drzew rosnących nieopodal i mały domek... na środku jeziora?

Po dłuższej obserwacji dostrzegł, że to nie domek, tylko pozostałość po starej stodole, i wcale nie dryfuje na wodzie, tylko stoi nad samym przegiem jeziora, na niewielkim cyplu wchodzącym w głąb zbiornika.

Rozejrzał się dookoła... Za nim znajdowała się niewielka polanka z dużym, nienaturalnie płaskim kamieniem na środku. Za nią w pewnej odległości znajdowała się ściana lasu, skąd z wolna dochodziły szumy starych iglaków poruszanych siłami wiatrów.

Jednak to wszystko było jakieś puste... Po chwili dostrzegł, że właściwie nic, no może poza kołyszącymi się sosnami, nie sprawia wrażenia żywego. Żadnych ludzi, zwierząt, ujadania psów czy nawoływań sie wróbli, żadnych odgłosów odległych ptaków... Nawet insektów nie było widać.

Nagle dopadło go uczucie, a właściwie cała masa różnych uczuć - osamotnienie, zagubienie, niewiedza, niemoc... Poczuł się straszliwie bezradny, i nawet nie wiedział, co się właściwie dzieje...

***

Szedł... Szedł przed siebie brzegiem jeziora, mając nadzieję, że znajdzie cokolwiek... Po prostu - wstał i zaczął iść z nadzieją, że nie zagrodzi mu drogi żadna rzeczka. Za cel postawił sobie dojść do opuszczonej stodoły, jednak miał nadzieję, że po drodze znajdzie coś bardziej interesującego. Ciągle nie opuszczało go uczucie samotności i zagubienia...

[...]

Etykiety:

Komentarze (2):

Prześlij komentarz



<< Strona główna


Blog Wafla...
© Wafull 2007-2009
Motyw - Dan Cederholm mod. by Wafull