Gór brak, przygody potrzeba, na wędrówkę ochota...
Tom wstał wcześniej, niż zwykle. Słońce dopiero zaczynało leniwie oblewać okolicę porannym, sinym światłem. Pasterz wyszedł przed dom powolnym krokiem i rozejrzał się.
Nagle naszło go pragnienie wyruszenia w podróż. Zapragnął znowu zdobywać szczyty i tułaczyć się po dolinach, szukać przygód w jaskiniach i szczęścia w szczytach koron. Przez chwilę zdawało mu się, że całe te jego owce nic mu nie dają, że on się tutaj tylko marnuje... Już chciał nawet, choćby zaraz, opuścić swój domek i wyruszyć w drogę.
W jednej chwili uświadomił sobie jednak, że mimo wszystko mu tutaj dobrze. Ma przecież wszystko, czego mógłby chcieć. I, jeśli postara się tylko choćby odrobinę, może mieć jeszcze więcej... Czego więc właściwie mu brakowało?
Nagle naszło go pragnienie wyruszenia w podróż. Zapragnął znowu zdobywać szczyty i tułaczyć się po dolinach, szukać przygód w jaskiniach i szczęścia w szczytach koron. Przez chwilę zdawało mu się, że całe te jego owce nic mu nie dają, że on się tutaj tylko marnuje... Już chciał nawet, choćby zaraz, opuścić swój domek i wyruszyć w drogę.
W jednej chwili uświadomił sobie jednak, że mimo wszystko mu tutaj dobrze. Ma przecież wszystko, czego mógłby chcieć. I, jeśli postara się tylko choćby odrobinę, może mieć jeszcze więcej... Czego więc właściwie mu brakowało?
Etykiety: fantasy, owce, przemyślenia


Komentarze (0):
Prześlij komentarz
<< Strona główna