Filozoficzne rozważania kubka po kawie...

środa, 21 maja 2008

End of the Road...

...i dojechał. Zsiadł ze swojego motocykla i podszedł do ściany, na której wisiała zardzewiała tabliczka:

"END OF THE ROAD"

Miejsce niezwykle dziwne. Pustynia, w oddali na horyzoncie góry, i przez sam środek droga... zwykła, asfaltowa droga, z białą, przerywaną linią uparcie przecinającą rozgrzany asfalt... I nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, jak się skończyła - mur. Ciągnący się za horyzont, z obu stron. Mur, zwykły, zbudowany z czerwonej cegły mur, wysoki tak bardzo, że nie było możliwości przeskoczenia, ani nawet zajrzenia za niego.

Wojtek podszedł do muru, przyjrzał się tabliczce nań wiszącej... Wisiała na gwoździu, nieco przechylona, i lekko unosiła się przy mocniejszych porywach suchego, pustynnego wiatru. Spojrzał pod nogi - przy samej ścianie droga była dużo bardziej popękana... Czyli nic wielkiego. Zaczął szukać wzrokiem czegoś szczególnego - nic. Zwykły, ceglany mur po horyzont... tak, zwykły... bardzo zwykły, szczególnie, że ktoś musiał sobie zadać sporo trudu, żeby wybudować na środku pustyni ścianę z cegieł z zupełnie innej części świata... Tylko po co?

Mur nie wyglądał na zbyt stary, choć lata silnego słońca i piasku pozostawiły na nim ślady swego istnienia... Ale cegły były równe, gładko ułożone, i nawet nieszczególnie popękane...

Uwagę Wojtka przykuły nagle białe litery na ścianie, jakieś 3 metry dalej. Podszedł bliżej i zaczął czytać:

Myśli, nawet te najważniejsze - mogą ulecieć...
Uczucia, nawet te największe - mogą się rozwiać...
Przyjaciele, nawet Ci najbliżsi - mogą o tobie zapomnieć...
Nawet ty, jeżeli w ogóle istniejesz - możesz być tylko urojeniem...


- O co tu chodzi? - powiedział sam do siebie chłopak, szukając jakiegoś ukrytego znaczenia słów... Spojrzał dalej i zobaczył kolejny kredowy zapis:

Nawet jeśli świat zostanie pokonany,
Nawet jeśli człowiek siebie przeskoczy,
Przepaść za tą ścianą zostanie poza marzeniami,
ze strachu za murem ukryta...


W tym momencie Wojtek przypomniał sobie, że gdzieś słyszał legendę o tym miejscu... Tylko nie mógł sobie przypomnieć, jak to szło...

Rozejrzał się dookoła, jakby się dopiero obudził. Nie, widok ten sam - pustynia, droga, jego lśniący, choć zakurzony motocykl, góry w oddali i brak jakiegokolwiek życia... Spróbował znaleźć jeszcze jakieś napisy. Dalej w tą stronę jednak mur był zupełnie czysty, nie licząc piaskowych "plamek", w miejscach, gdzie jakimś cudem piach z pustyni osiadł na pionowej ścianie... Chłopak odwrócił się w drugą stronę, i powoli zaczął wracać w stronę drogi, obserwując bacznie ścianę. Po drugiej stronie drogi, na ścianie dostrzegł napis, ale inny niż poprzednie dwa, napisany jakby... smołą... Dziwne, że wcześniej go nie dostrzegł. Podszedł bliżej i przeczytał:

Dokąd zmierzasz, człowieku?
Czy życie Ci nie miłe,
że uciekasz na pustynię?
Po coś tu przyjechał, czyś drogę zgubił?
Czy specjalnie pojechałeś tą na mapie nieistniejącą
bez drogowskazu?


Nagle chłopaka poruszyło... "Co ja tu właściwie robię?" - zadał sobie w duszy. Nie potrafił sobie właściwie przypomnieć, po co tu w ogóle przyjechał...

Tutaj śmierć tylko czeka,
tych co umiaru nie znają...
i zawód tych, co się obudzą wcześniej...


Nagle, jakby w nagłym napadzie strachu, Wojtek rzucił się na swój motocykl, i rozpoczął ucieczkę w stronę, z której przyjechał...

Etykiety: ,


Blog Wafla...
© Wafull 2007-2009
Motyw - Dan Cederholm mod. by Wafull