Wyśniony wieczór...
Było późne popołudnie. Słońce chyliło się już ku zachodowi, a polana, na której pasły się owce Toma, zalana była złotym światłem.
Tom właśnie szykował się do zapędzania owiec do owczarni. Większość owiec była posłuszna, jednak niektóre były nieco zmieszane i biegały wokół stada, nie dając się złapać. Po kilku próbach zmęczony pasterz usiadł na schodkach do domu, wpatrując się w zachodzące słońce. Owce, wyraźnie zadowolone dłuższym pobytem na powietrzu, rozbiegły się radośnie po polanie. Tom czuł się nieco zagubiony. Doskonale sobie zdawał sprawę, że nie do końca panuje nad wszystkimi owcami. Ale mimo wszystko było mu przyjemnie. Słońce przyjemnie grzało w policzki, owce beczały wesoło.
I gdy tak sobie siedział, nagle usłyszał śpiew. Z początku cichy, odległy, z czasem zbliżający się. W końcu dostrzegł piękną złotowłosą kobietę, wyłaniającą się z lasu pod polaną. Jeszcze z drewnianej chatki na złotych stokach uśmiechną się do niej. Gdy go zobaczyła, odpowiedziała równie radosnym uśmiechem i przyspieszyła kroku. Tom wstał i począł iść ku niej, z jeszcze większym uśmiechem, w pewnym momencie nie wytrzymał i zaczął biec. Ona spojrzała na niego radośnie, odrzuciła na trawę koszyk z leśnymi owocami, i również zaczęła biec w jego stronę, wesoło machając rękoma.
I biegli tak radośnie, by w końcu wpaść sobie w ramiona na środku polany w świetle zachodzącego słońca.
[...]
Potem razem ponownie spróbowali zagonić owce do swej owczarni...
Tom właśnie szykował się do zapędzania owiec do owczarni. Większość owiec była posłuszna, jednak niektóre były nieco zmieszane i biegały wokół stada, nie dając się złapać. Po kilku próbach zmęczony pasterz usiadł na schodkach do domu, wpatrując się w zachodzące słońce. Owce, wyraźnie zadowolone dłuższym pobytem na powietrzu, rozbiegły się radośnie po polanie. Tom czuł się nieco zagubiony. Doskonale sobie zdawał sprawę, że nie do końca panuje nad wszystkimi owcami. Ale mimo wszystko było mu przyjemnie. Słońce przyjemnie grzało w policzki, owce beczały wesoło.
I gdy tak sobie siedział, nagle usłyszał śpiew. Z początku cichy, odległy, z czasem zbliżający się. W końcu dostrzegł piękną złotowłosą kobietę, wyłaniającą się z lasu pod polaną. Jeszcze z drewnianej chatki na złotych stokach uśmiechną się do niej. Gdy go zobaczyła, odpowiedziała równie radosnym uśmiechem i przyspieszyła kroku. Tom wstał i począł iść ku niej, z jeszcze większym uśmiechem, w pewnym momencie nie wytrzymał i zaczął biec. Ona spojrzała na niego radośnie, odrzuciła na trawę koszyk z leśnymi owocami, i również zaczęła biec w jego stronę, wesoło machając rękoma.
I biegli tak radośnie, by w końcu wpaść sobie w ramiona na środku polany w świetle zachodzącego słońca.
[...]
Potem razem ponownie spróbowali zagonić owce do swej owczarni...
Etykiety: fantasy, owce, przemyślenia


Komentarze (1):
"spojrzenia
trochę ciepłych słów
wspólny oddech
z nami dobry duch
prawie nasze wpolne sny
prawie jedno my
nie rozdzeli nas juz nic "
Autor:
Magdusia,
10 kwietnia 2008 21:27
Prześlij komentarz
<< Strona główna