Marzenia...
Kiedys moje życie składało się z marzeń i substytutów ich spełnienia. Jakis czas temu marzenia te rozpłynęły się w realnosci swiata i zostały po nich tylko cienie.
Lecz pewnego dnia marzenia powróciły, jak spłoszone owce szukające drogi do domu. I, jedna po drugiej, wchodziły z tej górskiej polany to owczarni, gdzie stary Tom mógł zdjąć z nich wełnę spełniających marzeń.
A Złota Jagódka swym spiewnym głosem koiła mysli kołysząc do snów...
Tylko jedna, czarna owca, nie chce wejsć. I, trzymając się daleko, patrzy tylko krzywo i spać nie pozwala...
Lecz pewnego dnia marzenia powróciły, jak spłoszone owce szukające drogi do domu. I, jedna po drugiej, wchodziły z tej górskiej polany to owczarni, gdzie stary Tom mógł zdjąć z nich wełnę spełniających marzeń.
A Złota Jagódka swym spiewnym głosem koiła mysli kołysząc do snów...
Tylko jedna, czarna owca, nie chce wejsć. I, trzymając się daleko, patrzy tylko krzywo i spać nie pozwala...
Etykiety: fantasy, owce, przemyślenia


Komentarze (0):
Prześlij komentarz
<< Strona główna