fałszerstwo już - czy życie jeszcze?
Manufaktura Mańka to jedynie maleńka komórka zajmująca się zasadniczo wszystkim co związane z pędzlem i czasami dłutem.
manieks
mariusz sadkowski

 

 

 " ... nie był uczniem Rafaela, Dudy-Gracza, Van Gogha, Rembrandta, Marka Kondrata, Michasia Anioła, Dalego, Cezana, Szyszkina, Beksińskiego, Sykstusa IV, Marii Skłodowskiej Curie czy też Leona z Vinci.
Lliczne wystawy i osiągnięcia malarskie także nie przypadły mu w udziale.
Tytułu Artysty Profesjonalnego nie zdobył przed Państwową Komisją Weryfikacyjną Ministerstwa Kultury i Sztuki w Warszawie . Nie należy do Związku Artystów Polskich; ZNP; ZHP i SKM.
Świadomie, lub nie, zrezygnował ze studiów na krakowskiej, warszawskiej i gdańskiej ASP - twierdząc, że stwarzanie może być autentyczne (jedynie everymorning from begin? *).
Maniek zajmuje się ukochaniem Ewy i trzech synów, malarstwem sztalugowym, malowaniem ścian oraz sufitów, rysunkiem odręcznym, wymianą cieknącego sedesu u siostry w łazience, użeraniem z wyznawcami Benka Franklina, pastelą i karykaturą życia .
Maryjan, jak zwą go nieliczni, nie tworzy we własnej technice- tworzenie zostawia tym, którzy pierwsi rzucą kamieniem - jedyne co potrafi to przetwarzać to co znajdzie w specyficznej wyobraźni na, w miarę rozpoznawalne przez siebie obrazy.
Jego stwórczość jest pełna sprzeczności, nieprzewidywalna (ten myk lubię najbardziej w dossier artystów ;), ale napewno spowita mgłą dymu papierosowego i tajemnicą- jaką jest cud trzeciej porannnej kawy jak i wytrzymałość na nią watroby.
Świat wykreowany w pracach mańkaes jest... światem w którym nie istnieją mroczne zjawy ludzkiej podświadomości.. to po prostu i tak zwyczajnie- cień człowieka i zjawisko hallo w mroku człeczej psyche. .. podobno jego prace wyrażają prawdę o nim samym - być może (- jeżeli tak, to uchowaj nas przed nią ....". ;)

*tłum. idiota ekonomiczny

z felietonu :" szarość to dwa pixele, światło i jego brak- w akcie rozkoszy" prof An Umbra
 

tematy zahaczone:

kilka szkiców w artservis.pl salowa już się nie czepiam osiedlowych drzewek

Jeśli sakury odnajdziesz rys, droga powiedzie już na sam szczyt. Na tamtej stronie, w poświacie gwiazd znajdziesz instrukcję - co zrobić masz.



























10 wszedłem więc w symfonię bo usłyszeć chciałem delikatne dłonie zrozumieć skrzypce wszak kochałem siadłem jak przystało pod sceną, na schodach tuż przede wszystkim w duchu grało na schodach po cichutku- temu wielkiemu oczy wydłubałem albo zamykałem- nie pamiętam, ciemno przecież przez świeczkę małą nieśmiało, ukradkiem taktów kilka spadło kolana podkurczone jakieś zadumane drżeć jakby struny zaczęły i drżały wtedy potargałem smykiem nutę skrzypek strun tych dotykanie majaczyło moje takie całe, moje tak jak pani z miotłą zasprzątana ciut niedbale siadła też nieznacznie, przycupnęła zagadała czy może szeptem lepiej będzie jak ja panu teraz futerał otworzę Maniek Sadkowski 2004 salowa ktoś widział może mówili że odnaleźć poszła za ciasny dren oparła głowę o zdarte łokcie za mało snu niczyja wina kap kap mofriną o własną myśl na wspak pod płotem marudna trochę zalana w sztok aaa... - przed obchodem poproś o basen kolejka czeka partyjka też skurcz przykurcz skurcz pokurcz przyj mała przyj drogą dalej niż pieśni Navaho bliżej jednak niż Tybet i tak przecież bolą mnie stopy w podmuchach meduzy zapachy w błocie wieczornej skały i tak niemały to zakręt gdzieś tutaj zasnę pod płotem gdzieś tutaj na deszczu zmoknę i tak drep tam kropla za kroplą ???????? ja kornitolog chcę pisklę wykluć z popielin nie bratni kremlowski par bez pierza smukłych szyj jak oczko to nie staw jak w himalajach dżungla nietknięta nie wyglądam przez szyby przez pierwszy śnieg strzępami odarty z kory podnoszę pióro i piórem dłoń lawina la la, la, la, la, la trendowatym " jeden upija się drugim. " byle nie martwy od wieka ćwiartki różnice w las a siłę masz napluj mi w twarz i kijkiem strykiem ze stryjkiem ciabarach brach przez poniedziałki do czwartku kryształ nie pęka strzemiennie z homontem za chomont a niech tam sto lat nehaj żiwe za nasze zdrowie psia ichnia mać to jutro dzisiaj klepsydry w piach Ostatni z miotu czule najczulej wiatr twoja sierść dokąd chcesz odejść mamo mam jeszcze krew Flogisto ty ziarnami wrzosów po wypalonych darniach wytartych dróg na ile można mocą serc tym płodem ziemi spopieleniem od zlewisk mętnych pragnienie nie ugaszeni to w nas mniejszych od gwiazd oprawcy słów tlenu tęsknoty Chcę być dzisiaj Sam bo wiesz - sąsiedzi znów w windzie gadali że czepiam się osiedlowych drzewek, - a przecież ja nie mam psa - że plotę sam do siebie ? - nie Sam ! - nie odkładaj słuchawki napisała mi list -posłuchaj : jedynie mnogość mnogość i miech płucna rozedma rozprutych kobz stąd po wezgłowia znów hula świerszcz stąd po bezkresy braknie mi strun jeszcze przed kawą poranną haust po stan zapalny gorączki łyk jeszcze w ten skrawek źrenice wbić zatopić palce w zamglony dźwięk nawlekam igły na każdą z nut by czuć po trosze dziurawość piór - mów głośniej - nie, nic takiego - napisałem Jej ten kawałek o Szkocji- ten o Danae, kiedy padało, że twarz kobiety zaklęć półtony obmywa kroplą sen tak wilgotną, że zapomniała czym dla mnie widok, kiedy na deszczu złudzenia mokną i za ten jeden obraz jej nagi, oddałem wszystko to o czym marzę. wszystka wierność żon świata mało bezdźwięczne bębny pustynne smyki harmonii nad tarasem kolibrze snują melodie wrzask albatrosa kobiecy na wiatr ten czas słyszysz ryk słoni błękitnych umiera by żyć w skowycie wilka galaktyk taniec rodzi pokornie słoneczny splot za połóg świata za mądrość trola i za wszechniebyt w niebiesiech wybacz mi proszę jeśli podołasz