W dniach 15 – 16 VII udaliśmy się w okolicę Kisielic obejrzeć farmę
wiatrową, którą stawia ten sam inwestor składający wiatraki niedaleko
Malborka oraz na ziemię chełmińską.
Arti i ja wyruszyliśmy o 0510 z Elbląga i dołączyliśmy o 0830 do reszty ekipy
w Mikołajkach Pomorskich. O 0900 udaliśmy się w stronę Kisielic.
W okolicach Łodygowa i Galinowa stoi i pracuje 27 aerogeneratorów o
łącznej mocy 40.5 MW. Prezentują się zgrabnie.
W okolicach Świecia nad Osą, rozbijając obóz w okolicznym lesie, graniczącym
z polem uprawnym. O dziwo wycieczkowy ruch oporu nie oprotestował pomysłu,
by tradycyjnie następnego dnia wyruszyć o wschodzie Słońca. Być może
dlatego, że zapomnieliśmy sąsiadującego z lasem gospodarza zapytać i
pozwolenie na nocleg.
Tego wieczora z powodu braku jezior ochłodziliśmy się w przeczystej wodzie rzeki Osy.
Kolejny dzień to pobudka o 0430, śniadanie i wyjazd około szóstej w dalszą trasę. Oto kilka widoków, na które można było natknąć się po drodze:
Pierwszym przystankiem było Jabłonowo Pomorskie, gdzie obejrzeliśmy zespół pałacowo-parkowy z neogotyckim pałacem Narzymskich zbudowanego w latach 1854-59 dla Stefana Narzymskiego. Od 1933 roku znajduje się tam dom generalny Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej.
W Radzyniu Chełmińskim podziwialiśmy ruiny zamku krzyżackiego zbudowanego w latach 1275-1310 na miejscu zamku drewnianego z około 1234 roku, na przesmyku dwóch nieistniejących już jezior (to prawie jak w Sztumie). W 1410 roku zamek został zdobyty i zniszczony przez powracające spod Malborka wojsko polskie. W 1411 roku zamek dostał się w ręce Towarzystwa Jaszczurczego; w czasie wojny 13-letniej był w rękach Związku Pruskiego. Od 1466 roku (II pokój toruński) do 1772 roku (I rozbiór Polski) zamek był siedzibą starostów królewskich. Po 1772 roku uległ częściowej rozbiórce, a z uzyskanej cegły wzniesiono w mieście kamienice i ratusz. W 1837 roku wstrzymano prace rozbiórkowe, a dwa lata później przeprowadzono pierwsze prace zabezpieczające.
Zamek zbudowano na planie kwadratu (52 x 52 m) z czterema narożnymi wieżami (36 m wysokości), z wewnętrznym dziedzińcem krużgankowym. W północno-zachodnim narożniku stała masywna ośmioboczna wieża, która niestety nie zachowała się. Na pocieszenie można się wdrapać na wieżę południowo-wschodnią i podziwiać panoramę okolicy.
Zamek jest udostępniany zwiedzającym od maja do września, od poniedziałku do niedzieli w godzinach od 1000 do 1800. Dla studentów i młodzieży szkolnej wejście za 6 zybli.
Gwoździem programu wycieczki były ruiny zamku w Rogóźnie (konkretnie Rogóźno-Zamek), malowniczo usytuowane na wzniesieniu, u stóp którego płynie Osa i Gardęga.
Na górkę trzeba było się wdrapywać na odcinku ok. 1000 metrów, przy różnicy
wysokości około 50 m. Niestety obecnie część terenu zamku znajduje się w
rękach prywatnych i gdyby nie właściciele wykorzystujący pozostałości
resztek przedzamcza jako stadninę koni, to zapewne nie obejrzelibyśmy ruin
tego tajemniczego obiektu... w którym podobno straszy. Tak przynajmniej
twierdzi Artura tata, który za młodu bywał tam z kolegami.
Bezproblemowy dojazd
do zamku jest możliwy jedynie przez wspomnianą stadninę. Zanim zdążyliśmy się kogokolwiek zapytać przyszli
gospodarze i otworzyli bramę prowadząc nas do zamku.
Zamek zbudowano w latach 1280-90, w miejscu wcześniejszego, drewnianego. W latach 1283-1333 był siedzibą komturów, potem wójtów. Na początku wojny 13-letniej w 1454 r. został zniszczony pożarem (podpalony przez uciekających Krzyżaków), następnie odbudowany na siedzibę starostów polskich, którą był do 1590 r. Do I rozbioru w 1772 r. był siedzibą zarządcy królewskiej ekonomii. Po znacznym uszkodzeniu przez Szwedów w 1628 r. został odremontowany, jednak już od 1686 r. znów popadł w ruinę (użytkowano tylko budynki na przedzamczu). Tuż po I rozbiorze decyzją króla pruskiego Fryderyka II zamek rozebrano, a pozyskana z niego cegła służyła do budowy twierdzy w Grudziądzu. W XX w. ruiny kilkakrotnie były remontowane: w 1911 r. odbudowano basztę narożną zamku średniego, w 1942 r. odsłonięto i badano fundamenty zamku wysokiego, w 1956 r. naprawiono dach wieży bramnej. Dziś jest ona największym zachowanym elementem zamku (28 m wys.).
Na deser mogliśmy zjechać na pysk z górki, na którą wcześniej się wdrapaliśmy i udaliśmy się na przystanek PKP w Rogóźnie, gdzie wsiedliśmy w pociąg do Malborka. Na tym zakończyła się część rowerowa wyprawy dając w sumie 200 przejechanych kilosów.
W Malborku było nam dane obejrzeć jeszcze
legendarny Orient Express, o którym można poczytać np. w Wikipedii i
na stronach NaszeMiasto.pl.